Specjalizacja z chorób zwierząt nieudomowionych

Na zajęciach z sokolnictwa. właśnie zdałam sobie sprawę, dlaczego mam ksywkę stewardessa ;)
Na zajęciach z sokolnictwa. właśnie zdałam sobie sprawę, dlaczego mam ksywkę stewardessa ;)

To już drugi rok, w październiku egzaminy, a materiału i wiedzy całe mnóstwo. Aby zostać w Polsce specjalizacją w danej dziedzinie (http://www.vetpol.org.pl/lista-lekarzy-weterynarii-specjalistow) należy wykazać się przynajmniej dwuletnim stażem pracy (czasami robione są wyjątki, jeśli kierownik specjalizacji uzna, ze kandydat wcześniej wykazał się dostatecznym doświadczeniem kierunkowym; tak jest w moim oraz kilku kolegów z mojego roku przypadku) oraz podjąć podyplomowe studia specjalizacyjne, które trwają od 2 do 3,5 roku. Szefem specjalizacji jest prof. Krzysztof Anusz, który również jest moim promotorem doktoratu. Specjalizacja jest płatna – koszt semestru to 2500 zł, łącznie 10 000 zł.

wąż podskorupa1łosiekjeleń

Nasza specjalizacja trwa 2 lata/4 semestry. Mamy łącznie 20 zjazdów (sobota+niedziela) w weekendy raz w miesiącu. Zajęcia odbywają się głównie na SGGW, ale mieliśmy też zjazd w Łodzi, Białowieży, Zoo w Gdańsku, fermie jeleniowatych niedaleko Zegrza. Specjalizacja z chorób zwierząt nieudomowionych jest o tyle trudna, że wymaga znajomości chorób całego szeregu gatunków od zwierząt trzymanych w domach jako tzw. „egzotyki” czyli gryzonie, zajęczaki, ptaki ozdobne, gady, poprzez zwierzęta dzikie (zwierzyna płowa, niedźwiedzie, łosie, dziki, zające, ptactwo, zwierzęta drapieżne etc.), zamieszkujące zoo (np. małpy, żyrafy, niedźwiedzie, okapi, koniowate, kotowate, hipopotamy, słonie etc.), po ślimaki i żółwie morskie!

krewżółw

Materiału jest całe mnóstwo, poza wykładami prowadzonymi przezspecjalistów z Polski i zagranicy, szczegółowym zaznajamianiem się ze skomplikowanym prawodawstwem, konwencją CITES, mamy też zajęcia praktyczne – uczymy się pobierać krew u różnych gatunków zwierząt, wykonujemy sekcje anatomo-patologiczne, uczymy się diagnostyki chorób, epidemiologii oraz wielu innych aspektów klinicznych i prawnych weterynarii zwierząt nieudomowionych.

królMożna by powiedzieć, że jest w naszej grupie kilka obozów – są lekarze terenowi, myśliwi i badający mięso, których bardziej interesują zwierzęta utrzymywane w gospodarstwach oraz aspekt zoonotyczny (czyli możliwość zarażenia się przez człowieka) dziczyzny. Jest też mocna grupa lekarzy od futrzaków – królików, świnek, szynszyli, chomików, szczurów, myszy i innych maleństw, jest zespół gadzi – specjaliści od żółwi, jaszczurek i węży; zespół interesujący się chorobami papug, kanarków, zeberek i innych ozdobnych ptaków trzymanych w domu. Ciężko dogodzić wszystkim, jednak każdy może znaleźć coś dla siebie. Cieszy mnie fakt, że mamy bardzo fajną grupę ludzi, a spotkania z kolegami

Broni Palmera używa się do immoblizacji zwierząt dzikich. Wcale nie tak łatwo założyć nabój ze środkiem usypiającym, nie wspomnę już o trafieniu ;) tego również uczymy się podczas kursu.
Broni Palmera używa się do immoblizacji zwierząt dzikich. Wcale nie tak łatwo założyć nabój ze środkiem usypiającym, nie wspomnę już o trafieniu ;) tego również uczymy się podczas kursu.

ze specjalizacji to dla mnie sama przyjemność. Cieszy mnie fakt, że ta dziedzina tak bardzo się rozwija i rośnie świadomość społeczeństwa w tym temacie. Co raz popularniejsze są zwierzęta egzotyczne w domach, a my lekarze weterynarii mamy wiedzę jak je leczyć. Wiemy też, co robić z punktu widzenia prawa oraz aspektu klinicznego co zrobić gdy ktoś przyniesie nam ranną sarnę, dzikiego ptaka, uderzy dzika samochodem, czy akurat znalazł jeża.

nauka zakładania sondy żołądkowo-przełykowej u łabędzia. mina kolegi bezcenna :)
nauka zakładania sondy żołądkowo-przełykowej u łabędzia. mina kolegi bezcenna :)

Cieszę się, że mogę zgłębiać tajniki tej trudnej specjalizacji i uczyć się od najlepszych. Egzaminy w październiku, a skryptów nie ubywa. Dobry lekarz weterynarii to taki, który nie przestaje się uczyć. Z pokorą podchodzi do swojej pracy i wie, że jeszcze wiele może go zaskoczyć. Następny zjazd na VET-FORUM w Łodzi już za dwa tygodnie!

Reklamy

Dziękuję za życzenia!

samiec żyrafy Rotschilda. na wolności zostało ich ok. 700!
samiec żyrafy Rotschilda. na wolności zostało ich ok. 700!

Dziś dostałam jeden z najpiękniejszych prezentów urodzinowych – rano przylecieliśmy z naszą wspaniałą ekipą filmową do Nairobi, czekamy na drugą część zespołu i ruszamy na sawannę w kierunku parków narodowych East Tsavo oraz Amboseli w Kenii. Spełnił się mój sen o kręceniu filmów przyrodniczych, zostałam konsultantem programu o zwierzętach, jestem w Afryce i kręcimy dokument do TV! :) A wszystko zaczęło się przez fakt, że pewni niezwykli ludzie trafili właśnie na mojego bloga i opowieść o mojej przychodzie ze słoniami…

Dziękuję wszystkim wspaniałym ludziom, którzy o mnie pamiętają, rodzinie, przyjaciołom i najbliższym. To dzięki Waszej wierze w moje szalone pomysły i w to co robię, mam poczucie, że to coś wartościowego. Na pewno Was nie zawiodę :) Wracam niebawem!

Niebawem napiszę o mojej przygodzie w Ameryce Południowej, nurkowaniu na brazylijskich wrakach, przeprawie przez słone bezdroża i laguny Boliwii, o tym jak smakuje świnka morska i czemu Machu Picchu warte jest każdych pieniędzy, oraz o tym jak wyglądało moje spotkanie z kondorami i ostronosami :)

DSC04806
Jambo mambo! Po wygłaskaniu przez cudowne dzieciaki, które nie mogły uwierzyć, że moje oczy są jak niebo a włosy ‚so soft, so soft’… :)

Praktyki w Gwatemali – zapowiedź wyprawy

Kolejne wakacje, kolejne pomysły i nowe wyzwania. Dzięki dotychczasowemu doświadczeniu, mobilizacji, ciężkiej pracy i wiedzy mogę ruszyć w kolejną podróż marzeń tym razem do… Ameryki Środkowej i na Karaiby!

27 sierpnia tego roku wybieram się Na Kubę, skąd dalej dostaję się do Meksyku i drogą lądową poprzez Belize do…Gwatemali. Tam spędzę dwa tygodnie w fundacji ARCAS niedaleko miejscowości Peten. Później podróżuję po Gwatemali, wracam przez Meksyk na Kubę i tam spędzę kolejne dwa tygodnie ucząc się nurkować na karaibskiej rafie i zwiedzając wyspę. Do kraju wracam 3 października prosto na… XX Kongres Polskiego Towarzystwa Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt gdzie będę tłumaczyć wykłady wybitnych gości zza granicy :)

Rezerwat Biosfery Majów (MBR) znajduje się w północnej części Gwatemali i wraz z jego meksykańską częścią stanowi drugi co do wielkości po Amazonii tropikalny obszar leśny w obu Amerykach. Poza niezwykłą bioróżnorodnością fauny i flory zwiera również wiele odkrytych i nieodkrytych kompleksów świątynnych, w tym słynne świątynie Majów w Tikal. Niestety bieda mieszkańców zmusza ich do nielegalnej wycinki lasów, poszukiwań ropy oraz kłusownictwa.

Jednym z  największych zagrożeń w Peten są polowania oraz chwytanie i handel zwierzętami. Spadek lokalnych populacji zwierząt

jest porażający. Najlepszym przykładem jest ara żółtoskrzydła (Ara macao), której populacja liczy zaledwie 300 osobników!

Coraz trudniej jest spotkać tapiry i jaguary. W ostatnich latach nie obserwowano mrówkojadów olbrzymich i harpii wielkich w tym regionie i usilnie walczy się o reintrodukcję tych gatunków.

Arcas Wildlife Rescue Center

ARCAS powstała w 1989 roku aby pomóc w walce z nielegalnym handlem zwierzętami w regionie Peten. W tym czasie rząd Gwatemali zaczął konfiskować nielegalnie uprowadzone zwierzęta zgodnie z traktatem CITES, jednak nie było odpowiedniego obiektu w celu leczenia i rehabilitacji tych zwierząt.  Od 1990 roku, Arcas uratował od 300 do 600 zagrożonych gatunków rocznie ponad 40 różnych gatunków.

Arcas znajduje się na 45 hektarowym obszarze niedaleko jeziora Peten Itza obok Peténcito Zoo, tylko 10 minut statkiem od turystycznego centrum Flores. Składa się z obszaru kwarantanny, szpitala dla zwierząt i zabudowań gospodarczych. Poza tym  dżungli znajduje się wiele ogrodzonych terenów rehabilitacji, które umożliwiają stopniowe wypuszczanie zwierząt i uczenie ich samodzielnego poszukiwania pokarmu.

Wildlife Arcas Rescue Center jest akredytowane przez Global Aniaml Sanctuary Federation za
najwyższych standardów humanitarnego obchodzenia się ze zwierzętami i rehabilitacji. Nauka rehabilitacji i ponownym wprowadzaniu zwierząt do środowiska jest bardziej skomplikowana niż się wydaje. To nie tylko otwarcie klatki i pozwolenie zwierzęciu wyjść na zewnątrz. To też zapewnienie zwierzęciu wszystkich niezbędnych umiejętności dzięki którym nauczą się zdobywać pożywienie i unikać niebezpieczeństw. ARCAS odnosi sukcesy na tym polu już od 23 lat. Mam nadzieję uczyć się od najlepszych!

ZWIERZĘTA GWATEMALI

Oto kilka gatunków zwierząt żyjących w Gwatemali, które mam nadzieję spotkać:

Puma
Tapir
Koati
Jaguarundi
Kinkażu, fot. Mattias Klum
Jaguar
Harpia
Harpia

Praktyki w Kenya Wildlife Service (KWS)

            Kenia znana jest na całym świecie dzięki swoim parkom narodowym i fantastycznej faunie. Te czynniki sprawiają, że staje się coraz bardziej atrakcyjnym kierunkiem turystycznym. W związku z dużym napływem zwiedzających, rozwojem turystyki a także konfliktem człowieka z dziką przyrodą Kenya Wildlife Service wychodzi na przeciw oczekiwaniom ludzi wobec przyrody a także chroni dziką naturę przed nadmierną ekspansją człowieka.

            Dzięki KWS safari staje się bezpieczne zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Ta gigantyczna rządowa organizacja postawiła sobie za misję, stać się już niedługo światowym liderem w ochronie przyrody. Polityka KWS zakłada uszanowanie dziedzictwa przyrody i ludzi w takim samym stopniu i umożliwienie im równoległego rozwoju zgodnie z prawami obu stron.

takietam z gepardem

            Poza zarządzaniem parkami narodowymi i rezerwatami przyrody, KWS zajmuje się też monitoringiem i translokacjami zwierząt (mają doskonałe wyniki w ochronie nosorożca czarnego, żyraf i słoni), a także opieką nad fauną (liczne sierocińce i sanktuaria) oraz zrównoważonym rozwojem turystyki. KWS zatrudnia specjalistów nie tylko z zakresu ochrony dzikich zwierząt, lasów, zasobów wodnych, ale także managerów, inspektorów, weterynarzy i wielu, wielu innych. Niestety ze względu na bardzo duże bezrobocie i olbrzymią biurokrację, na miejscu zatrudnionych jest zbyt dużo osób, co, naszym zdaniem utrudnia funkcjonowanie organizacji. Bardzo duże rozdrobnienie obowiązków wśród pracujących sprawia, że na efekt podjętych działań, niestety trzeba dość długo czekać.

gazela Thomsona

            KWS wspiera rozwój lokalnych biznesów i pracę kobiet. Dzięki nim szansę na zarobek mają zakłady rękodzielnicze z wielu biednych regionów. Wspomaganie edukacji i uczenie dzieci na temat ochrony zwierząt i obchodzenia się z nimi jest również jednym z głównych pryncypiów organizacji. Uczenie młodego pokolenia i szkoły terenowe jest tylko kroplą w morzu potrzeb społeczeństwa Kenii, które aż do dziś w wielu regionach boryka się z dużym problemem analfabetyzmu.

            Siedzibę główną KWS ma w Parku Narodowym Nairobi, który jest jedynym na świecie stołecznym parkiem narodowym. To tutaj znajduje się też słynny sierociniec dla słoni im. Davida Scheldricka (z tego względu nie ma w parku dorosłych słoni, aby umożliwić maluchom bezpieczną rehabilitację). Poza tym funkcjonuje tutaj też Sierociniec dla Dzikich Zwierząt, oraz Safari Walk, gdzie można m.in. zobaczyć albinotyczne zebry.

            Kenia słynie z tego, że aż 12% PKB pochodzi z turystyki opartej o parki narodowe, które łącznie stanowią 8% powierzchni kraju. Strategia działania

zyrafa Rotschilda

KWS w ponad trzydziestu parkach i rezerwatach opiera się o:

-zarządzanie środowiskiem naturalnym

-rozwój i zarządzanie turystyką

-współpracę z ludnością lokalną i rozwój edukacji

-bezpieczeństwo

-operacje na terenach chronionych

Nasze zadania w KWS

            Podczas naszego pobytu w KWS zajmowałyśmy się zwierzętami w Sierocińcu dla Zwierząt oraz Safari Walk na terenie Parku Narodowego Nairobi. Poza opieką weterynaryjną pod okiem doktora Edwarda Kariuki’ego i karmieniem zwierząt uczyłyśmy się też o różnych zachowaniach zwierząt, wiele czasu studiując wnikliwie literaturę w bibliotece KWS, aby później móc naszą wiedzę teoretyczną przenieść na rzeczywistą pracę ze zwierzętami w parku.

            Miałyśmy do czynienia m.in. z dzikimi kotami (lwy, gepardy, leopardy, karakale), zebrami, antylopami (np. gazele, bongo, elandy), bawołami, guźcami, hienami, żyrafami, mangustami, ptakami (m.in. perliczki afrykańskie, koronniki szare, strusie), żółwiami i wieloma, wieloma innymi.

            Brałyśmy udział m.in. w patrolach z rangersami KWS monitorując

kontrola jakosci

sytuację zwierząt w parku, oraz jeżdżąc ze specjalną jednostką chroniącą nosorożce przed kłusownikami. Przy tej okazji brałyśmy udział w akcji łapania nosorożca białego, który uciekł z parku. Przy okazji pracy monitoringującej zostałyśmy zaproszone na delegację do Parku Narodowego Meru, gdzie mogłyśmy poczynić obserwacje dot. zachowań słoni na wolności.

            Wiele czasu spędzałyśmy też w sierocińcu dla słoni im. Davida Scheldricka, gdzie prowadziłyśmy badania dotyczące objawów zespołu stresu pourazowego u sierot słoni.

uwaga, nosorozec na horyzoncie!

            Pobyt w Parku Narodowym Nairobi dał nam możliwość bezpośredniej pracy na rzecz ochrony przyrody i wnikliwych obserwacji zachowań zwierząt. Sprawił, że mogłyśmy pracować ze specjalistami KWS, którzy dzielili się z nami swoim doświadczeniem. Zaś źródła w bibliotece KWS umożliwiły nam systematyzację naszej wiedzy i dostęp do nigdzie nie publikowanych raportów dotyczących przede wszystkim naszego głównego tematu badań czyli behawioru słoni.

king of the bongo czyli BONGO :)
skarpetka?
ale nuda!
Tofik, nie garb sie!
akacja z rana jak smietana
zebry albino
kolacja przyszla!
dzieciarnia wraca z parku
pyszna kolacja od polskich kucharek
Kawka przepedza bawoly
perliczka afrykanska i koronniki szare
jesz czy nie?
monitoring - policz zebry w zasiegu wzroku :P
antylopa Eland
zonkey (potomek zebry i osla)

Sierociniec i Ośrodek Rehabilitacyjny dla słoni w Nairobi im. Davida Sheldricka (David Sheldrick Wildlife Trust)

bloto i ziemia chronia delikatna skore sloni przed sloncem i pasozytami

Od 24go stycznia mieszkamy w Nairobi, gdzie jesteśmy na wolontariacie w KSPCA oraz KWS (Kenya Wildlife Service – o tym już niedługo). Codziennie odwiedzamy też Sierociniec i Ośrodek Rehabilitacyjnym dla słoni znajdujący się w Parku Narodowym Nairobi, który prowadzony jest przez Fundusz Powierniczy na rzecz Zwierząt  im. Davida Sheldricka (David Sheldrick Wildlife Trust). Miejsce to przyjmuje z całej Kenii młode słonie osierocone w wyniku kłusownictwa lub konfliktów z rolnikami. Młode słonie pozostają w sierocińcu aż do ukończenia drugiego roku życia, czyli tyle, ile trwa ich karmienie mlekiem matki. Niemniej niektóre słonie ssą mleko nawet 4 lata, do czasu aż wyrzynające się ciosy nie zaczną przeszkadzać w karmieniu. Kiedy nauczą się samodzielnie odżywiać, przenosi się je 160 km na południowy wschód, do dwóch ośrodków w Parku Narodowym Tsavo. Tam zaś, każde w swoim tempie, wracają do życia na wolności, co zajmuje zazwyczaj 8-10 lat. Możliwość pracy w Sierocińcu dla Słoni w Nairobi  jest dla nas olbrzymią szansą udziału w tak nowatorskim projekcie, nauką ponadgatunkowego porozumienia i możliwością poczynienia wnikliwych obserwacji zachowań słoni, co pomoże nam w przyszłej pracy z dzikimi zwierzętami nie tylko w rezerwatach Afryki, lecz także w polskich zoo.

Od tysięcy lat słonie przemierzają kontynenty wędrując odwiecznymi szlakami, które zakodowane mają głęboko w swojej pamięci. W dzisiejszych czasach żyją w niewielkich, coraz bardziej ograniczanych rezerwatach. Jeśli nie giną w wyniku kłusownictwa, muszą uciekać przed suszą i presją ludzi, są one narażone na zagrożenie nie tylko ze strony kłusowników, lecz także rolników. Jeszcze pod koniec lat 70-tych Afrykańską populację słoni szacowano na 1,3 mln, dziś zostało ich tylko ok. 500 tys. Zaś w Azji, szczególnie w Indiach, gdzie pracowałam w fundacji dla zwierząt ASHA w Ahmedabadzie w lutym 2011 roku, na swobodzie żyje ich tylko ok. 40 tysięcy! Wszystkie spotkane przeze mnie słonie indyjskie stanowiły siłę roboczą do ciągnięcia ciężkich ładunków, wozów itp. Chociaż populacja słoni drastycznie zmalała, o konfliktach słoni z ludźmi słyszy się bardzo często, szczególnie w Afryce.

Daphne Scheldrick we wlasnej osobie

Świadoma sytuacji Daphne Sheldrick założyła w 1987 r. schronisko dla osieroconych słoni w Nairobi. Urodzona w Kenii, tak jak trzy wcześniejsze pokolenia przodków, przez większość życia zajmowała się zwierzętami. Jej mężem i patronem sierocińca był zmarły w 1977 r. David Sheldrick, jeden z założycieli Parku Narodowego East Tsavo w Kenii. To tam Daphne wychowywała osierocone antylopy, nosorożce i przede wszystkim – ukochane słonie.

najlepszy fun w blocie :)

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak trudno utrzymać przy życiu osierocone słonie, gdyż do ukończenia drugiego roku życia żywią się wyłącznie mlekiem. Kilkadziesiąt lat zajęło Sheldrickom opracowanie mlecznej mikstury dla słoniątek, która składa się głównie z preparatu mlekozastępczego dla ludzkich niemowląt i mleka kokosowego. Słonie praktycznie nie trawią kazeiny, dlatego karmione śmietanką i krowim mlekiem umierały w wyniku zatrucia. Bardzo ważna jest też podaż wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju układu nerwowego.

Młode słonie na wolności wychowują się w grupie matriarchalnej, pod troskliwą opieką samicy, od matki począwszy, poprzez siostry, ciotki babki, kuzynki i przyjaciółki rodziny. Powstałe wówczas więzi łączą je na całe życie, które trwa nawet 70 lat! Młode samce trzymają się matek i dalszych członków rodziny do ukończenia około 14 lat, samice – do końca życia. W sytuacji zagrożenia czy zranienia młodego słonia pozostali członkowie stada opiekują się nim, chronią i pocieszają.

W razie śmierci któregoś z członków rodziny pozostałe słonie są wyraźnie smutne i wykazują różne zachowania obrzędowe. Biologowie pracujący w terenie, np. Joyce Poole, która badała słonie przez ponad 35 lat, opisują przypadki, gdy słonie starały się podnieść ciało zmarłego osobnika albo przykrywały je piaskiem lub gałęziami. Poole obserwowała kiedyś samicę, która przez trzy dni czuwała przy martwym noworodku ze spuszczonymi smutnie głową, uszami i trąbą. Słonie przez wiele miesięcy, a nawet lat odwiedzają kości zmarłych członków stada,   dotykają ich trąbami, wydeptują ścieżki do   miejsca spoczynku.

Innym zachowaniem społecznym jakie zostało zaobserwowane u samic słoni to instynktowne skłonności macierzyńskie. Każde nowe słoniątko aby się uspokoiło jest witane przez grupę czułymi pieszczotami trąbą. Młode za to od początku respektują hierarchię w grupie i okazują szacunek starszym. Zachowanie to tłumaczy się wysoką inteligencją społeczną i pamięcią genetyczną.

Spójność grupy warunkuje bardzo złożony system komunikacji. Od niskich pomruków do piskliwych wrzasków. Słonie stosują też rozmaite sygnały wzrokowe za pomocą trąby, uszu, głowy, ogona. Aby porozumieć się na dalszą odległość, używają mocnych, dudniących odgłosów o niskiej częstotliwości,

malenki Kithaka wazy ok. 90 kg i ma trzy miesiace

słyszalnych z odległości ponad półtora kilometra.

Powyższe przykłady tych niezwykle podobnych do ludzkich zachowań stały się podstawą do wielu badań z których wynika, że budowa mózgu słonia niezwykle przypomina budowę mózgu człowieka. Obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego ujawnia, że słonie mają duży hipokamp, czyli tę strukturę w mózgu, która u ssaków związana jest z pamięcią i stanowi ważny element układu limbicznego odpowiadającego za przeżywanie emocji. Wykazano również, że mózg słonia obfituje w wyspecjalizowane komórki nerwowe zwane neuronami wrzecionowatymi (neuronami von economo), które u ludzi odpowiadają przypuszczalnie za samoświadomość, empatię i świadomość społeczną. Słonie przeszły z wynikiem pozytywnym tzw. test lustra (tj. rozpoznają swoje odbicie w lustrze), a z tego, co wiadomo, jak dotąd udało się to tylko ludziom,

Ela podaza sladami sloni

niektórym małpom człekokształtnym i delfinom.

Podobieństwa neurobiologiczne skłoniły naukowców do badania, czy młode słonie, które mają za sobą ciężkie przejścia, nie wykazują objawów zespołu stresu pourazowego (PTSD), tak jak ludzkie sieroty, ofiary wojen lub innych tragedii. Podejrzewa się, że zwierzęta z niektórych zagrożonych populacji cierpią na chroniczny stres i uraz psychiczny związany z prześladowaniem i zabijaniem ich przez ludzi.

Podczas trzytygodniowych praktyk weterynaryjnych w Klinice Ptaków i Zwierząt Egzotycznych w Pretorii, RPA, we wrześniu tego roku wybrałam się na wycieczkę do słynnego Parku Narodowego Pilansberg. To w tym rezerwacie młode samce w latach 1992-1997 młode samce zabiły ponad 40 nosorożców i raniły pracowników obsługi. Uważa się, że traumatyczne przeżycia w dzieciństwie połączone z rozbiciem struktury stada są odpowiedzialne za tak bestialskie zachowania słoni. W czasie pobytu w RPA słyszałam od pracujących ze mną weterynarzy z kliniki, że słonie te pochodziły z Parku Narodowego Krugera z wybitych rodzin, które legalnie odstrzeliwano w celu ograniczenia pogłowia słoni. Powszechne wtedy było przywiązywanie słoniątek do zwłok dużych osobników do czasu zorganizowania im transportu. Po przeprowadzce do Parku Pilansberg, sieroty dorastały bez jakiegokolwiek męskiego wzorca, w wyniku czego doszło do tak drastycznych wydarzeń.

W 2011 roku mogłam oglądać w parku normalne, zresocjalizowane stada słoni. Dowiedziono hipotezy, że tak traumatyczne doświadczenia w dzieciństwie i brak wzorców prowadzą do niepohamowanej agresji. W związku z czym wprowadzono do Pilansbergu sześć dorosłych samców. Wyniki były spektakularne – liczące 85 stado słoni uspokoiło się, a rozszalała młodzież zaprzestała swoich występków.

Pomysł prowadzenia sierocińca dla słoni to efekt wyników badań mówiących o tym, że skoro podobnie odczuwają emocje co ludzie, to w przypadkach życiowej traumy jaką jest utrata matki będą tak samo jak my podatne na leczenie. Zaakceptują zastępcze ludzkie matki, a dzięki pomocy innych słoni w sierocińcu, wyrosną na normalne, w pełni sprawne i zdolne do funkcjonowania w stadzie osobniki. Jak dotąd sierociniec Sheldrick wychował ponad sto trydzieści słoniowych sierot, które ostatecznie wróciły do życia na swobodzie.

To dla nas wielka radosc, kiedy nasz maluch jest w dobrym humorze

W swoich badaniach chcemy opisać behawior resocjalizowanych słoni. Jedną z naszych inspiracji do tego typu obserwacji była lektura książek Edwarda Wilsona Osborne’a, jednego z twórców współczesnej socjobiologii, znanego biologa i socjologa który dwukrotnie był wyróżniony Nagrodą Pulitzera oraz książki „Animals In Translation” Temple Grandin.

Nasze badania będą poparte pracami naukowymi, które powstaną w ich trakcie i będą zaprezentowane na późniejszych przeglądach kół naukowych i konferencjach oraz publikacjami, które najprawdopodobniej ukażą się w prasie specjalistycznej i popularnonaukowej.

popoludniowe karmienie :)

Każdy dzień w Sierocińcu jest dla nas wyjątkowym wydarzeniem i okazją do wnikliwej dokumentacji zachowań słoni. Aktualnie w ośrodku przebywa 16 sierot, najmłodsza z nich ma 3 miesiące, a najstarsza 26. Już pierwszego dnia zostałyśmy przybranymi matkami maleńkiego słonika imieniem Kithaka, który ma szansę na powrót do normalnego życia. O Kithace przeczytacie już niebawem!

(Przy pisaniu tego artykułu posiłkowałam się artykułem Charlesa Sieberta na temat sierocińca dla słoni w Nairobi z National Geographic 9/11 oraz indormacjami ze strony DavidScheldrickWildlifeTrust.com)

Tropienie zwierzat w Rietvlei Nature Reserve

W niedzielne poludnie, 11 wrzesnia wybralam sie z mama dra Francisa, rowniez dr weterynarii do odleglego o ok 30 km od centrum Pretorii rezerwatu przyrody Rietvlei. Powstal on w latach 30-tych na gorzystyh terenach niedaleko miasta. Zrodla Rietvlei zaopatruja Pretorie w ok 15% wody pitnej. Tereny rezerwatu licza ok 3800 hektarow i daja schronienie dla ponad 2000 osobnikow dzikiej zwierzyny lownej oraz kilkuset gatunkow ptakow. Tereny rezerwatu zamieszkuja m.in. gepardy, leopardy, bawoly i nozorozce biale, hipopotamy i krokodyle (niestety nie udalo mi sie zobaczyc zadnego z nich, gdyz najpewniej o tej porze dnia byly skryte w swoich kryjowkach). Jednak udalo mi sie sfotografowac m.in. zebry, springboki, blesboki, bushboki, strusie, gnu oraz przerozne male ptaki. Warto wspomniec, ze najlepszym okresem do obserowania zwierzat sa miesiace zimowe czyli od czerwca do wrzesnia, gdyz wtedy zwierzeta gromadza sie przy wodopojach, trawa jest bardzo niska i temperatura znosna. Miesiace letnie – styczen-kwiecien w RPA sa bardzo gorace (temperatura siega nawet 42 st!) oraz deszczowe. Zwierzeta wtedy wedruja na rozlegle pastwiska w poszukiwaniu zielonej trawy, co sprawia, ze rozpraszaja sie na bardzo duzych obszarach.

Kraje Południowej Afryki – zapowiedź wyprawy

Ostatnie przygotowania do wyprawy – kompletowanie apteczki, ubrań, potrzebnych do nauki materiałów, niezbędnych rzeczy. Jutro rano pociąg do Warszawy, zaś w poniedziałek 29 sierpnia wylot o 19.40 i trasa Warszawa-Frankfurt-Johannesburg. Pierwsze dwa tygodnie spędzę na Uniwersytecie w Pretorii w klinice zwierząt egzotycznych, w wolny weekend wybieram się do Cape Town i na Przylądek Dobrej Nadziei.

W połowie września, po moim stażu, dołącza do mnie mój przyjaciel Mateusz i razem ruszamy w podróż po krajach południowej Afryki. W planach są – RPA, Lesotho, Suazi, Mozambik, Zimbabwe, Zambia i Botswana – około 6000 km trasy. Odwiedzimy dzikie zakątki, do których mało kto dociera, znajdziemy się nad jeziorem Malawi i pod Wodospadami Wiktorii, w parkach narodowych i rezerwatach, na pięknych plażach Mozambiku i sawannie w Zimbabwe i RPA.

Do Warszawy przylatujemy 10 października rano. W miarę możliwości i dostępu do internetu będę na bieżąco zamieszczać relację z podróży na blogu. Podczas wyjazdu będzie można ze mną kontaktować się mailowo na adres nataliastrokowska@gmail.com

natalia strokowska