California Dreamin’

DSC00613 (800x600)
mój nowy widok z sypialni, 38 piętro, centrum San Francisco :)

Czasem tak w życiu się dzieje, że spotykamy na swojej drodze wyjątkowych ludzi, którzy pomagają nam spełniać nasze marzenia. Po tym, jak pewna wyjątkowa osoba umożliwiła mi wyjazd do Indii w zeszłym roku przelewając na moje konto pieniądze na wyjazd mój i koleżanki zaczęłam wierzyć, że czasem dzieją się rzeczy niezwykłe, miłe i poruszające. I że nie jesteśmy w tym wszystkim sami, bo dobrzy ludzie czuwają nad nami i wysyłają nam mnóstwo pozytywnej energii. Bez Twoich ciepłych myśli Mamo, Tato (bo wiem, że też czytasz mojego bloga), Kochana Babciu, Ciociu Asiu, Karolu, Elu, Żaneto, Pani Elu i Panie Staszku i wszyscy najbliżsi mi przyjaciele niemożliwe byłoby spełnianie tych wszystkich szalonych planów i zakręconych wariackich pomysłów!

Tym razem historia ponownie zatoczyła swój krąg. Pamiętacie, jak wspominałam Wam o znajomych poznanych w Belize? Otóż tak się złożyło, że po moim powrocie do Gwatemali i dalej wyjeździe na Kubę, a później do Polski utrzymałam kontakt z Markiem. Nie wiem jak to możliwe, ale najwidoczniej moje wsparcie w jego trochę trudnej życiowej sytuacji oraz codziennie google hangouty (9h różnicy pomiędzy Warszawą a San francisco) sprawiły, że Mark postanowił zaprosić mnie do USA i całkowicie pokryć koszty mojego pobytu. Poznając mnie bliżej stwierdził, że chyba Polska to dla mnie za mało ‚and forget about your PhD studies in Poland Natalia, cause you’re California Girl and there is no better place for you than this’. I tak Mark kupił mi bilet do San FranciscoDSC00679 (800x600) oraz zapłacił za wizę twierdząc, że wtedy kiedy się poznaliśmy wydał 300 dolarów na drinki, więc w sumie to dla niego żaden problem. Co ja na to? Takich szans od losu się nie marnuje! Jeśli Polska to za mało, to czemu nie sięgać po to co najlepsze? :)

Lot z Zurychu do San Francisco dłużył się i dłużył, dalej chyba nie da się już lecieć, myślałam że zdechnę po 12 i pół godzinach. :) Doleciałam do SF tego samego dnia, nie wyobrażacie sobie radości Marka na mój widok. – So finally when you are here we can start lookin’ for a rich, helathy American boy for you Nat. Uwielbiam to poczucie humoru. -Sure, have a great fun Mark! I tak zaczęła się przygoda w Kalifornii…

W San Francisco spędziłam cudowny tydzień. Po odespaniu jet-lagu już następnego dnia udaliśmy się poprzez Golden Gate Bridge do rezerwatu sekwoi Muir Woods, gdzie spacerowaliśmy wśród gigantycznych drzew o których śniłam od dziecka. Poznałam wspaniałych znajomych Marka, w tym jego inżynierów z Google, dla którego pracuje. Oczywiście nie obyło się bez wycieczki do Google Global Headquaters w Dolinie Krzemowej, odwiedzin w Museum of Modern Art, wizycie w lokalnym oceanarium i słynnym Pier 39, DSC00733 (800x600)które stało się mekką dla fanów lokalnej populacji fok, Chinatown i wielu, wielu innych! Zwieńczeniem mojego pobytu w San Francisco była nasza indycza bożonarodzeniowa epopeja, której efekty możecie podziwiać w galerii. To były święta w iście amerykańskim stylu wraz z cudownymi córkami Marka – Annie i Haley, która już jako 16latka marzy o tym, żeby zostać w przyszłości weterynarzem, zatem mam nadzieję zabrać małą kiedyś w jedną z moich weterynaryjnych podróży :) Niestety prof. Stanley Marks okazał się nieosiągalny w okresie przed świętami, ale nic straconego, bo widzimy się już niedługo na konferencji w Warszawie.

Po tygodniu w SF udaliśmy się na wschodnie wybrzeże na pokładzie Virgin Airlines, gdzie po 5,5 h lotu Nowy Jork przywitał nas śniegiem, wiatrem i niekończącymi się korkami… a o blondynce w Nowym Jorku już niedługo :) po NYC czekają na mnie tygodniowe praktyki w Dupont Veterinary Clinic w Waszyngtonie i odwiedziny u Blake’a. Jak to dobrze jest mieć znajomych… wszędzie :)

ZDJĘCIA DOSTĘPNE W GALERII PICASA

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s