Ostatni dzień w Nairobi

W powietrzu czuć było wilgoć. Po całym dniu drogi z upalnej Mombasy, poprzez centralne wzgórza Kenii i olśniewające równinne sawanny dotarłyśmy  do Nairobi późnym popołudniem 2 marca. Nasi znajomi z Acacia Camp przywitali nas z wielkim entuzjazmem. Rozbiłyśmy namiot, to była nasza ostatnia noc w namiocie.

Następnego dnia ostatni raz odwiedziłyśmy Sierociniec, pożegnać się z zaprzyjaźnionymi opiekunami i ukochanymi maluchami. Pora deszczowa nadeszła punktualnie – zaczął się bowiem marzec. Na niebie przewalały się burzowe chmury oświetlane od dołu wspaniałymi promieniami zachodzącego słońca. Pierwszy raz w życiu ujrzałam też zjawisko, o którym tylko czytałam w książkach – irydyzację stratocumulusów.

Tano była tego dnia wyjątkowo skora do zabawy. Przeniesiono ją do zewnętrznego kojca, gdyż do ośrodka przybyła pod naszą nieobecność Murara – znaleziona w Meru samica miała kompletnie sparaliżowaną tylną kończynę w wyniku zatrucia sideł przez kłusowników. Kolejny dzień dobiegł końca, po wieczornym karmieniu maluchy kładły się już spać, a w nas obudziła się tęsknota za tym miejscem i wszystkimi wspaniałymi ludźmi, których tutaj poznałyśmy. Nairobi płakało za nami rzewnym deszczem tego dnia…

O 4.30 czekał nas samolot do Kairu a stamtąd do Frankfurtu i Warszawy. W kraju przywitał nas chłód i wiatr. Oby do wiosny!

Zapraszam do obejrzenia GALERII ZDJĘĆ

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s