Gigantyczne zolwie z Prison Island, plywanie na rafie koralowej i zachod slonca na plazy Zanzibaru

Trzeciego dnia naszego pobytu na wyspie wybralysmy sie lodzia na Prison Island, ktora slynie ze swoich niezwyklych mieszkancow…

W XIX wieku na wyspe sprowadzono gigantyczne zolwie z Aldabry na Seszelach, gdzie sa gatunkiem endemicznym. Byly one podarunkiem dla Brytyjskiego Rezydenta Majora Pearce’a w 1919 r. Na poczatku sprowadzono cztery zolwie, ktore rozmnaaly sie w dogodnych warunkach na wyspie. Niestety w miedzyczasie czesc z nich padla lupem zlodziei. Dzisiaj sa chronione prawnie i stanowia najwieksza atrakcje wyspy. Prison Island swoja nazwe bierze w istocie od tego, ze w minionych wiekach stanowila wiezienie dla niwolnikow.

Gigantyczny zolw z Aldabry (Geochelonae gigantia) posiada brazowa lub szara skorupe, a jegobardzo silne nogi zaopatrzone sa w olbrzymie pazury, ktore pomagaja mu w poszukiwaniu pokarmu pod ziemia. Samce sa wieksze od samic i osiagaja nawet 250 kg i dlugosc skorupy 122 cm, zas samice 160 kg i 91 cm dlugosci, co czyni je drugimi co do wielkosci zolwiami na swiecie po zolwiach z Galapagos.

Co ciekawe, ich dojrzalosc plciowa nie jest determinowana przez wiek, a raczej przez rozmiar. Osiagaja ja majac polowe rozmiarow doroslego zolwia, czyli ok 16-30 lat, samce dojrzewaja zazwyczaj 5 lat pozniej. Sezon rozrodczy trwa u tych zolwi od lutego do maja, co mialysmy okazje zobaczyc na wlasne oczy na wyspie ;) Samica, zwykle noca, sklada od 9 do 25 jaj, z czego okolo polowy jest niezaplodnionych. Od 3 do 6 miesiecy pozniej wylegaja sie mlode ktore maja ok. 7,5 cm.

Podstawa diety tych gadow sa owoce, rosliny, mieso krabow a takze innych martwych zolwi. Zyja glownie na terenach lesistych, oraz plazy i skalistym wybrzezu. W naturze zyja od 65 do 95 lat, zas najstarsze zolwie na wyspie maja ok. 150 lat!

Po wizycie na wyspie wybralismy sie aby poplywac z rurka na rafie koralowej. Ela odniosla wielki sukces pedagogiczny, gdyz udalo jej sie wreszcie mnie namowic zebym wskoczyla do wody. Przezwyciezylam wiec swoj lek przed glebia oceanu i wpakowalam sie w blekitna ton machajac pletwami. Warto bylo! Olsniewajacy widok morskich stworzen plywajacych wsrod koralowcow sprawil, ze szybko poczulam sie pewnie. Pomijajac dokuczliwe meduzy wrazenia byly nie z tej ziemi!

Poznym popoludniem zegnalysmy slonce ostatni raz na plazy… Nastepnego dnia lecialysmy juz do Mombasy, tym razem cale 40 minut. Postanowione – na Zanzibar musimy wrocic!

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s