Poprzez gory Rwandy i Burundi do Jeziora Tanganika

Do stolicy Rwandy – Kigali – zawitalysmy o poranku. Na granicy udalo nam sie wydebic tansza tranzytowa wize, ktorej wg urzedniczki nie da sie w ogole uzyskac i nie powinna nas wpuscic do kraju. Bzdura. Chyba jej sie nie chcialo pracowac o 3 w nocy. W kazdym razie pozniej okazalo sie, ze wiza jest tansza o polowe i kosztuje 30 dolarow, a wazna jest przez miesiac (sic!)

Po 4 godzinach su i prysznicu postanowilysmy odwiedzic Kigali Genocide Memorial Centre upamietniajhace wydarzenia z 1994 roku. Jest to jedna z najczarniejszych kart w historii ludzkosci przewyzszajaca swoim okruycienstwem nawet holokaust i obozy koncentracyjne. Dlaczego? Ze wzgledu na ogrom okrucienstwa wynikly w tak krotkim czasie.

Od 6 kwietnia 1994 roku w ciagu 100 dni zabito okolo 1 mln ludzi – osob z plemienia Tutsi przez ekstremistow Hutu. Ta sytuacja okazala sie najwieksza w historii porazka ONZ, gdyz w momencie wybuchu masakry panstwa zachodnie nie zrobily nic aby interweniowac.Dopiero kiedy Rwandyjski Front Patriotyczny pod wodza Tutsi obalil rzad Hutu ludobojstwo zakonczylo sie. Blisko 2 mln Hutu w obawie przed odwetem opuscilo Rwande zmierzajac do Burundi, Ugandy, Tanzanii i Konga. Nienawisc etniczna wplynela na rozwoj wojny domowej w Burundi i w Kongu.

Podczas ludobojstwa dopuszczano sie niewyobrazalnego okrucienstwa szczegolnie wobec kobiet i dzieci. Czesto gwalcono je i cwiartowano maczetami badz dopuszczaano sie wymyslnych tortur i wtedy mordowano. Jesli interesuje Was historia polecam film „Hotel Rwanda” oraz rozdzial z ksiazki „Heban” Ryszarda Kapuscinskiego poswiecony wlasnie ludobojstwu.

Po wizycie w centrum udalo nam sie zorganizowac transport do Bujumbury, stolicy Burundi. Mijalysmy przepiekne gory aby w koncu dojechac na granicy, gdzie wiza tym razem nie stanowila prolemu. Po noclegu w Bujumburze, gdzie wzbudzalysmy niemala senhsacje swoim kolorem skory ruszylysmy dalej wzdluz wybrzeza najdluzszego jeziora swiata – liczacego sobie ponad 670 km Jeziora Tanganika. Jest ono tez drugim co do glebokosci – ma w najglebszym punkcie ponad 1400 m.

Wlasnie co rozpoczela sie pora deszczowa i z gor splywa blotnistwa woda. Dzien spedzilysmy w matatu podziiajac olsniewajace widoki gor Burundi schodzacych wprost do jeziora. Na granicy z Tanzania znalazlysmy sie pozno w nocy w strugach deszczu. Ostatnie 22 kilometry pokonalysmy w ciagu ponad 1,5 h ze wzgledu na koszmary stan drogi i zacinajaca ulewe. Noc spedzilysmy na granicy (mata sampopompujaca i spiwor kolejny raz sie przydaly) i o bladym swicie ruszylysmy w strone biura celnego po stronie tanzanijskiej.

W zwiazku z tym, ze nasze karty platnicze w ogole nie dzialaly w Rwandzie i Burundi zostalo nam niewiele pieniedzy, wiec za wize placilysmy dopiero w nieodleglej Kigomie po wizycie w bankomacie. Kolejny raz usmiechnelysmy sie do straznika i dostalysmy tygodniowa wize za pol ceny :) W Kigomie spedzilysmy jeden dzien odiedzajac slynne Ujiji, o ktorym juz kiedys wspominalam przy okazji Davida Livingstone’a – to tutaj spotkal sie ze Stanley’em. Niestety w miejscu spotkania byl tylko paskudny ceglany pomnik. Nastepnego dnia w poludnie juz siedzialysmy w samolocie do Mwanzy nad Jeziorem Wiktorii, pozniej Dar Es Salaam i na koniec do Zanzibar Town. Linie Precision Air sa tak precyzyjne, ze zamiast o 12.10 odlatuja za dziesiec :)

Na Zanzibarze znalazlysmy sie cieplym wieczorem 25go lutego. Oto nasza wyspa marzen…

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s