Ofiara ataku lwicy i inwazja kleszczy

osiolek byl slepy na jedno oko

W zeszłym tygodniu naszym pacjentem był osiołek, który został przywieziony przez Donkey Ambulance do KSPCA po dwóch dniach od ataku lwicy, która uciekła z Parku Narodowego Nairobi. (zabiła ona w zeszłym miesiącu dwie żyrafy z Giraffe Centre, oraz zaatakowała guźce w ogrodzie naszego znajomego). Zwierzak został dotkliwie pokąsany. Miał liczne rany gryzione i szarpane na szyi, grzebiecie i nogach. Na szyi stwierdziłyśmy odmę podskórną. Zgodnie z zaleceniami literatury, niestety rany gryzione nie nadają się do szycia, w związku z tym dokonałyśmy bardzo dokładnej toalety ran oraz podałyśmy antybiotyki i środki przeciwbólowe.

toaleta ran

Rozległą raną na udzie zajął się tutejszy specjalista od zwierząt gospodarskich. Po uprzednim znieczuleniu miejscowym i wycięciu martwej tkanki, zaszył on ranę pozostawiając ujście dla ropy. W trudnych warunkach terenowych, w tak wysokich temperaturach i przy dużej ilości owadów rana i tak ulegnie zakażeniu. Na szczęście nie doszło do uszkodzenia nerwów, dlatego po zbliżeniu brzegów rany, mamy nadzieję, że tkanka wypełni się ziarniną i osiołek wróci do zdrowia. A tymczasem czeka go rehabilitacja w Donkey Sanctuary.

Bardzo dramatycznym przypadkiem okazał się też nasz drugi pacjent tego dnia, kilkuletni wychudzony pies z objawami anemii. Po badaniu ogólnym przystąpiłyśmy do usuwania kleszczy, które dosłownie pokrywały całe jego ciało. Kiedy wyjęłyśmy największe, na następny dzień musiałyśmy wyciągać kolejne, które zdążyły się opić krwią. Podałyśmy środek przeciwkleszczowy spot on i przystąpiłyśmy do podawania płynów. Niestety jego żyły były aż tak zapadnięte wskutek odwodnienia i wyniszczenia organizmu, dlatego musiałyśmy podać je podskórnie.

profesjonalna asysta ;)
kleszcze lubia cieple miejsca m.in. uszy
zyly byly tak zapadniete, ze nie udalo sie ich zlokalizowac

Co ciekawe, nie stwierdziłyśmy zażółcenia błon śluzowych, ani zmian w barwie moczu. Po pobraniu krwi kapilarnej z żyły brzeżnej ucha wykonałyśmy rozmaz. Niestety bardzo się rozczarowałyśmy, gdyż w laboratorium poza mikroskopem i płynem Lugola, nie znalazłyśmy potrzebnych nam barwników. Weterynarz z KSPCA wyjechał na delegację i zabrał większość leków, więc miałyśmy bardzo ograniczone pole manewru. Niestety jego stan w ciągu kilku dni się nie poprawiał, dlatego pies został skierowany do uśpienia.

Ela podaje plyny S.C.
rana po
rana przed
Reklamy

One thought on “Ofiara ataku lwicy i inwazja kleszczy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s