Sierociniec i Ośrodek Rehabilitacyjny dla słoni w Nairobi im. Davida Sheldricka (David Sheldrick Wildlife Trust)

bloto i ziemia chronia delikatna skore sloni przed sloncem i pasozytami

Od 24go stycznia mieszkamy w Nairobi, gdzie jesteśmy na wolontariacie w KSPCA oraz KWS (Kenya Wildlife Service – o tym już niedługo). Codziennie odwiedzamy też Sierociniec i Ośrodek Rehabilitacyjnym dla słoni znajdujący się w Parku Narodowym Nairobi, który prowadzony jest przez Fundusz Powierniczy na rzecz Zwierząt  im. Davida Sheldricka (David Sheldrick Wildlife Trust). Miejsce to przyjmuje z całej Kenii młode słonie osierocone w wyniku kłusownictwa lub konfliktów z rolnikami. Młode słonie pozostają w sierocińcu aż do ukończenia drugiego roku życia, czyli tyle, ile trwa ich karmienie mlekiem matki. Niemniej niektóre słonie ssą mleko nawet 4 lata, do czasu aż wyrzynające się ciosy nie zaczną przeszkadzać w karmieniu. Kiedy nauczą się samodzielnie odżywiać, przenosi się je 160 km na południowy wschód, do dwóch ośrodków w Parku Narodowym Tsavo. Tam zaś, każde w swoim tempie, wracają do życia na wolności, co zajmuje zazwyczaj 8-10 lat. Możliwość pracy w Sierocińcu dla Słoni w Nairobi  jest dla nas olbrzymią szansą udziału w tak nowatorskim projekcie, nauką ponadgatunkowego porozumienia i możliwością poczynienia wnikliwych obserwacji zachowań słoni, co pomoże nam w przyszłej pracy z dzikimi zwierzętami nie tylko w rezerwatach Afryki, lecz także w polskich zoo.

Od tysięcy lat słonie przemierzają kontynenty wędrując odwiecznymi szlakami, które zakodowane mają głęboko w swojej pamięci. W dzisiejszych czasach żyją w niewielkich, coraz bardziej ograniczanych rezerwatach. Jeśli nie giną w wyniku kłusownictwa, muszą uciekać przed suszą i presją ludzi, są one narażone na zagrożenie nie tylko ze strony kłusowników, lecz także rolników. Jeszcze pod koniec lat 70-tych Afrykańską populację słoni szacowano na 1,3 mln, dziś zostało ich tylko ok. 500 tys. Zaś w Azji, szczególnie w Indiach, gdzie pracowałam w fundacji dla zwierząt ASHA w Ahmedabadzie w lutym 2011 roku, na swobodzie żyje ich tylko ok. 40 tysięcy! Wszystkie spotkane przeze mnie słonie indyjskie stanowiły siłę roboczą do ciągnięcia ciężkich ładunków, wozów itp. Chociaż populacja słoni drastycznie zmalała, o konfliktach słoni z ludźmi słyszy się bardzo często, szczególnie w Afryce.

Daphne Scheldrick we wlasnej osobie

Świadoma sytuacji Daphne Sheldrick założyła w 1987 r. schronisko dla osieroconych słoni w Nairobi. Urodzona w Kenii, tak jak trzy wcześniejsze pokolenia przodków, przez większość życia zajmowała się zwierzętami. Jej mężem i patronem sierocińca był zmarły w 1977 r. David Sheldrick, jeden z założycieli Parku Narodowego East Tsavo w Kenii. To tam Daphne wychowywała osierocone antylopy, nosorożce i przede wszystkim – ukochane słonie.

najlepszy fun w blocie :)

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak trudno utrzymać przy życiu osierocone słonie, gdyż do ukończenia drugiego roku życia żywią się wyłącznie mlekiem. Kilkadziesiąt lat zajęło Sheldrickom opracowanie mlecznej mikstury dla słoniątek, która składa się głównie z preparatu mlekozastępczego dla ludzkich niemowląt i mleka kokosowego. Słonie praktycznie nie trawią kazeiny, dlatego karmione śmietanką i krowim mlekiem umierały w wyniku zatrucia. Bardzo ważna jest też podaż wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju układu nerwowego.

Młode słonie na wolności wychowują się w grupie matriarchalnej, pod troskliwą opieką samicy, od matki począwszy, poprzez siostry, ciotki babki, kuzynki i przyjaciółki rodziny. Powstałe wówczas więzi łączą je na całe życie, które trwa nawet 70 lat! Młode samce trzymają się matek i dalszych członków rodziny do ukończenia około 14 lat, samice – do końca życia. W sytuacji zagrożenia czy zranienia młodego słonia pozostali członkowie stada opiekują się nim, chronią i pocieszają.

W razie śmierci któregoś z członków rodziny pozostałe słonie są wyraźnie smutne i wykazują różne zachowania obrzędowe. Biologowie pracujący w terenie, np. Joyce Poole, która badała słonie przez ponad 35 lat, opisują przypadki, gdy słonie starały się podnieść ciało zmarłego osobnika albo przykrywały je piaskiem lub gałęziami. Poole obserwowała kiedyś samicę, która przez trzy dni czuwała przy martwym noworodku ze spuszczonymi smutnie głową, uszami i trąbą. Słonie przez wiele miesięcy, a nawet lat odwiedzają kości zmarłych członków stada,   dotykają ich trąbami, wydeptują ścieżki do   miejsca spoczynku.

Innym zachowaniem społecznym jakie zostało zaobserwowane u samic słoni to instynktowne skłonności macierzyńskie. Każde nowe słoniątko aby się uspokoiło jest witane przez grupę czułymi pieszczotami trąbą. Młode za to od początku respektują hierarchię w grupie i okazują szacunek starszym. Zachowanie to tłumaczy się wysoką inteligencją społeczną i pamięcią genetyczną.

Spójność grupy warunkuje bardzo złożony system komunikacji. Od niskich pomruków do piskliwych wrzasków. Słonie stosują też rozmaite sygnały wzrokowe za pomocą trąby, uszu, głowy, ogona. Aby porozumieć się na dalszą odległość, używają mocnych, dudniących odgłosów o niskiej częstotliwości,

malenki Kithaka wazy ok. 90 kg i ma trzy miesiace

słyszalnych z odległości ponad półtora kilometra.

Powyższe przykłady tych niezwykle podobnych do ludzkich zachowań stały się podstawą do wielu badań z których wynika, że budowa mózgu słonia niezwykle przypomina budowę mózgu człowieka. Obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego ujawnia, że słonie mają duży hipokamp, czyli tę strukturę w mózgu, która u ssaków związana jest z pamięcią i stanowi ważny element układu limbicznego odpowiadającego za przeżywanie emocji. Wykazano również, że mózg słonia obfituje w wyspecjalizowane komórki nerwowe zwane neuronami wrzecionowatymi (neuronami von economo), które u ludzi odpowiadają przypuszczalnie za samoświadomość, empatię i świadomość społeczną. Słonie przeszły z wynikiem pozytywnym tzw. test lustra (tj. rozpoznają swoje odbicie w lustrze), a z tego, co wiadomo, jak dotąd udało się to tylko ludziom,

Ela podaza sladami sloni

niektórym małpom człekokształtnym i delfinom.

Podobieństwa neurobiologiczne skłoniły naukowców do badania, czy młode słonie, które mają za sobą ciężkie przejścia, nie wykazują objawów zespołu stresu pourazowego (PTSD), tak jak ludzkie sieroty, ofiary wojen lub innych tragedii. Podejrzewa się, że zwierzęta z niektórych zagrożonych populacji cierpią na chroniczny stres i uraz psychiczny związany z prześladowaniem i zabijaniem ich przez ludzi.

Podczas trzytygodniowych praktyk weterynaryjnych w Klinice Ptaków i Zwierząt Egzotycznych w Pretorii, RPA, we wrześniu tego roku wybrałam się na wycieczkę do słynnego Parku Narodowego Pilansberg. To w tym rezerwacie młode samce w latach 1992-1997 młode samce zabiły ponad 40 nosorożców i raniły pracowników obsługi. Uważa się, że traumatyczne przeżycia w dzieciństwie połączone z rozbiciem struktury stada są odpowiedzialne za tak bestialskie zachowania słoni. W czasie pobytu w RPA słyszałam od pracujących ze mną weterynarzy z kliniki, że słonie te pochodziły z Parku Narodowego Krugera z wybitych rodzin, które legalnie odstrzeliwano w celu ograniczenia pogłowia słoni. Powszechne wtedy było przywiązywanie słoniątek do zwłok dużych osobników do czasu zorganizowania im transportu. Po przeprowadzce do Parku Pilansberg, sieroty dorastały bez jakiegokolwiek męskiego wzorca, w wyniku czego doszło do tak drastycznych wydarzeń.

W 2011 roku mogłam oglądać w parku normalne, zresocjalizowane stada słoni. Dowiedziono hipotezy, że tak traumatyczne doświadczenia w dzieciństwie i brak wzorców prowadzą do niepohamowanej agresji. W związku z czym wprowadzono do Pilansbergu sześć dorosłych samców. Wyniki były spektakularne – liczące 85 stado słoni uspokoiło się, a rozszalała młodzież zaprzestała swoich występków.

Pomysł prowadzenia sierocińca dla słoni to efekt wyników badań mówiących o tym, że skoro podobnie odczuwają emocje co ludzie, to w przypadkach życiowej traumy jaką jest utrata matki będą tak samo jak my podatne na leczenie. Zaakceptują zastępcze ludzkie matki, a dzięki pomocy innych słoni w sierocińcu, wyrosną na normalne, w pełni sprawne i zdolne do funkcjonowania w stadzie osobniki. Jak dotąd sierociniec Sheldrick wychował ponad sto trydzieści słoniowych sierot, które ostatecznie wróciły do życia na swobodzie.

To dla nas wielka radosc, kiedy nasz maluch jest w dobrym humorze

W swoich badaniach chcemy opisać behawior resocjalizowanych słoni. Jedną z naszych inspiracji do tego typu obserwacji była lektura książek Edwarda Wilsona Osborne’a, jednego z twórców współczesnej socjobiologii, znanego biologa i socjologa który dwukrotnie był wyróżniony Nagrodą Pulitzera oraz książki „Animals In Translation” Temple Grandin.

Nasze badania będą poparte pracami naukowymi, które powstaną w ich trakcie i będą zaprezentowane na późniejszych przeglądach kół naukowych i konferencjach oraz publikacjami, które najprawdopodobniej ukażą się w prasie specjalistycznej i popularnonaukowej.

popoludniowe karmienie :)

Każdy dzień w Sierocińcu jest dla nas wyjątkowym wydarzeniem i okazją do wnikliwej dokumentacji zachowań słoni. Aktualnie w ośrodku przebywa 16 sierot, najmłodsza z nich ma 3 miesiące, a najstarsza 26. Już pierwszego dnia zostałyśmy przybranymi matkami maleńkiego słonika imieniem Kithaka, który ma szansę na powrót do normalnego życia. O Kithace przeczytacie już niebawem!

(Przy pisaniu tego artykułu posiłkowałam się artykułem Charlesa Sieberta na temat sierocińca dla słoni w Nairobi z National Geographic 9/11 oraz indormacjami ze strony DavidScheldrickWildlifeTrust.com)

Reklamy

2 thoughts on “Sierociniec i Ośrodek Rehabilitacyjny dla słoni w Nairobi im. Davida Sheldricka (David Sheldrick Wildlife Trust)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s