Weterynarz w tropikach – czyli jak dbać o zdrowie w egzotycznym miejscu

W związku z  tym, że kolejna wyprawa już jutro, postanowiłam opisać Wam jak przygotować się do wyjazdu do Afryki (bądź innego egzotycznego miejsca) pod kątem zdrowotnym. Jest to bardzo ważny aspket przygotowań, gdyż często w podróży najbliższy szpital jest daleko, lekarza nie ma w ogóle, bądź pojawiają się wątpliwości, czy nie złapiemy np. AIDS w publicznym ośrodku zdrowia. Poniżej lista wskazówek dla wszystkich weterynarzy (i nie tylko) szykujących się do pracy w tropikach:

1. UBEZPIECZENIE – najbardziej polecam Wam ISIC. Jest to międzynarodowa legitymacja studencka. Niestety Euro 26 często nie jest honorowane poza Europą. Poza różnymi zniżkami, jest oczywiście zaświadczeniem, że studiujecie. W związku z tym, że jest po angielsku, nikt nie ma problemu z jej uznaniem. Poza tym obejmuje ona różne opcje ubezpieczeń. Idąc za poradą zaprzyjaźnionej broker ubezpieczeniowej co roku wykupuję ISIC. Mają najwyższe na rynku ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków w podróży specjalnie dla studentów. W tym roku pokusiłam się o rozszerzenie karty o USA, Kanadę, Australię i Japonię, gdyż w wakacje wybieram się do Kanady i USA. Karta jest ważna rok. wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj: www.isic.pl

2. SZCZEPIENIA – mam znajomych, który pojechali do Indii nie szczepiąc się kompletnie na nic. Ale po tym, co sama zobaczyłam na miejscu, nie podjęłabym takiego ryzyka :) Podczas podróży należy mieć zawsze ze sobą tzw. „żółtą książeczkę”, która poświadcza wszystkie Wasze szczepienia i jest respektowana na całym świecie. Oto szczepienia, które zabezpieczają Was absolutnie wszędzie na świecie i będą niezbędne w Waszej podróży i pracy z dzikimi zwierzakami:

– gruźlica, polio, błonica, tężec – te szczepienia praktycznie wszyscy mają obligatoryjnie wykonywane i są absolutną podstawą wszystkiego. Jeśli Wasze są już nieważne – upewnijcie się zaglądając do książeczki zdrowia i doszczepcie się na tężec i błonicę. Szczepionki przeciw gruźlicy i polio chronią całe życie.

– żółtaczka A+B – na żółtaczkę B większość była szczepiona. Jeśli nie jesteście pewni, czy szczepionka dalej Was chroni zróbcie badanie poziomu przeciwciał HbsAg. Kosztuje ono ok. 20-25 zł. Jeśli macie ponad 100 jednostek, to jesteście bezpieczni. Dla przykładu ja miałam 216. Na żółtaczkę A, czyli pokarmową doszczepia się na życzenie. Szczepi się raz, a następnie drugi raz po 6-12 miesiącach i wtedy chroni na całe życie. Jeśli robicie WZW A+B to szczepicie się 3 razy – 0-4 tyg-6 mies.

– dur brzuszny – Po 3-5 latach trzeba powtórzyć i wtedy chroni na całe życie. Absolutna konieczność!

– meningokokowe zapalenie opon mózgowych – szczególnie polecane przy przebywaniu w dużych skupiskach ludzkich. Szczepienie jak w przypadku duru brzusznego.

– żółta febra – absolutna konieczność w równikowych krajach Afryki – szczepienie sprawdzane np. podczas wjazdu do Burundi, Ruandy, które odwiedzimy już niedługo(mogą Was nie wpuścić do kraju!). Jedno szczepienie chroni  na 10 lat. Upewnijcie się, czy szczepienie jest rekomendowane czy obligatoryjne. Nawet jak jest ‚tylko’ rekomendowane, polecam się zaszczepić, chyba, że chcecie się bawić w Stasia i Nel w baobabie ;)

– wścieklizna –  szczepienie 0-3 tyg.-1 tyg.-1 rok-5 lat i wtedy chroni na całe życie. Po wyjeździe do Indii uważam, że to absolutna konieczność dla weterynarzy chcących pracować z ulicznymi i dzikimi zwierzętami. Sama miałam styczność ze wściekłymi psami i gorąco Was namawiam do szczepienia.

3. NIEZBĘDNE LEKI – czasem najbliższy szpital jest kilkaset kilometrów od Was, nie ma czasu na dojazd a sprawa jest nagła.

– BIEGUNKA I WYMIOTY (jeść banany, ryż, makaron, paluszki, chrupki i pić kolę – zachować dietę!)

XIFAXAN – ryfaksymina. Fenomenalny antybiotyk na tropikalne biegunki. Absolutny must-have w aptecznce!

GASTROLIT/ORSALIT/FLORIDAL – do rozpuszczenia w wodzie, przy ostrych biegunkach i wymiotach idealnie uzupełniają elektrolity i glukozę

PROBIOTYKI: BIOTYK/DICOFLOR/ACIDOLAC/LAKCID – profilaktycznie i przy biegunkach ochraniają florę bakteryjną jelit. Najczęściej bakterie Lactobacillus casei.

Loperamidu nie polecam, bo znosi tylko objawy biegunki, a nie likwiduje przyczyny. Tak samo preparaty ziołowe kontra tropikalne bakterie i wirusy są nieskuteczne. Absolutnie nie pić niegotowanej wody, nie pić napojów z lodem. Można mieć MMC do uzdatniania wody.

TINIDAZOL – przy ryzyku złapania ameby, jeśli nie ma możliwości konsultacji z lekarzem.

– PRZECIWBÓLOWE, PRZECIWGORĄCZKOWE, ROZKURCZOWE

PARACETAMOL/IBUPROFEN/KARPROFEN/KETOPROFEN/PYRALGINA co na Was działa i wedle uznania

NO-SPA – rozkurczowa

APIRYNA – na zbicie gorączki

FERVEX/COLDREX/TABCIN… – mieszanki leków przeciwko objawom przeziębienia, zapalenia zatok itd. (bardzo żałuję, że nie miałam w Indiach. Długo dochodziłam do siebie po zapaleniu zatok)

– INNE (wg potrzeby)

ANTYBIOTYKI – np.SUMAMED (AZYTROMYCYNA) – choroby górnych dróg oddechowych, CIPRONEX (CIPROFLOKSACYNA) – m.in. zap. dróg moczowo-płciowych, bardzo szerokie spektrum

AVIOMARIN – choroba lokomocyjna

ALTACET ŻEL – obrzęki, stłuczenia

LORATADYNA – na alergię

TRIBIOTIC/POLSEPTOL/DAKTARIN – bakteryjne i grzybicze zakażenia skóry

4. OPATRUNKI I INNE

Niejeden raz coś działo się podczas podróży – ktoś się skaleczył, ktoś obtarł piętę, komuś chrupnęło w kolanie – opatrunki trzeba zawsze ze sobą mieć!

bandaż zwykły i elastyczny, plastry, opatrunki żelowe Aquagel, gaza jałowa – różne rozmiary, antyseptyki – Pyroxygel – woda utleniona w żelu (świetna rzecz, bo zajmuje o wiele mniej miejsca niż tradycyjna w płynie), rękawiczki lateksowe, igły strzykawki, chusta trójkątna, folia termiczna

5. OCHRONA PRZECIWMALARYCZNA (SPRAWDŹ NIEBEZPIECZNE REJONY)

Co roku 350-500 mln ludzi rocznie choruje na malarię. Według WHO umiera na nią ok 1 mln ludzi rocznie. Występuje w ponad 00 krajach, które odwiedzane są co roku przez 125 mln turystów. ok. 30 000 z nich wraca z zarodźcem malarii.

To, co usłyszycie od lekarza to jedno, to, co przeczytacie w internecie, to drugie, a to, jaką podejmiecie decyzję, to trzecie. Mimo informacji w Sanepidzie o tym, ze w Indiach jest duże ryzyko malarii stwierdziłam, że to trochę przesada, gdyż jechałam tam w okresie suchym. To samo RPA, Zambia, Zimbabwe, Suazi i inne kraje Południowej Afryki. Niemniej teraz, podróż nad jezioro Wiktorii jest wyprawą do jaskini lwa. Sporo poczytałam o istniejącym ryzyku, zasięgnęłam wielu opinii i dałam się namówić na branie leków przeciwmalarycznych. Malaria najczęściej pojawia się pod koniec pory deszczowej.

Odradzam branie doksycykliny – wyjaławia florę jelitową, alkohol ogranicza jej skuteczność, obniża przyswajanie mikroelementów, moze dawać objawy ze strony ukł. nerwowego, nie wolno wychodzić na ostre słońce (!!!) bo może podrażnić skórę (zjawisko fotosensytyzacji) oraz sprzyja zakażeniom grzybiczym.

Odradzam też branie meflochiny wszystkim osobom z problemami natury nerwowej i zażywającym leki antydepresyjne, czy przeciwdrgawkowe, gdyż branie w tym samym momencie meflochiny jest przeciwskazane.

Poza tym doksycyklinę należy brać jeszcze ok 21 dni po powrocie, a meflochinę 3 tyg. przed i po.

MALARONE – najskuteczniejszy lek, który wystarczy brać 1-2 dni przed wyjazdem, codziennie o stałej porze podczas podróży i 7 dni po wyjeździe. Możliwe skutki uboczne: W przypadku stosowania zapobiegawczego najczęściej bóle głowy i brzucha oraz biegunki. W przypadku stosowania leczniczo najczęściej bóle brzucha, głowy, jadłowstręt, nudności i wymioty, biegunka oraz kaszel. Ponadto może wystąpić niedokrwistość, zaburzenia gastryczne, owrzodzenia i zapalenie błony śluzowej jamy ustnej, przemijające zwiększenie aktywności enzymów wątrobowych i amylazy trzustkowej, bezsenność, gorączka, reakcje alergiczne (wysypka, pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy oraz pojedyncze przypadki wstrząsu anafilaktycznego), wypadanie włosów. (podobno sk. uboczne pojawiają się rzadko.)

Niestety cena opakowania 12 tabletek to ok. 150 zł!

MUGGA 50% deet – specjalny repelent, który w przeciwieństwie do popularnych spreji -np. OFF, działa na tropikalne komary

Poza tym – moskitiera, długi rękaw wieczorem, jasne kolory ubrań.

6.OCHRONA PRZED SŁOŃCEM

Możecie się śmiać, że o tym piszę – niemiej smarujcie się regularnie filtrem o wysokim UV! Dotkliwie przeżyłam jedno przyjemne popołudnie na plaży w indyjskim Goa. Tak sparzyłam tyłek, że nie mogłam potem siedzieć. Nad morzem często wieje przyjemny wietrzyk, człowiek nic nie czuje, a wieczorem zaczyna się koszmar!

Poza tym: kapelusze, czapki (czubek głowy tam gdzie wyrastają włosy też boli ;), okulary.

7. SYTUACJE NADZWYCZAJNE – szycie

Nie chcę mędrkować, jeśli czytają to jacyś lekarze ludzcy, ale jeśli umiecie szyć (ciało) – czyli zwracam się też do studentów i lekarzy weterynarii. Warto ze sobą mieć lidokainę 2 %, strzykawki i igły, sterylne rękawiczki oraz materiał szyjący wchłanialny i niewchłanialny. Może nadarzyć się sytuacja, że ktoś dotkliwie się skaleczy i trzeba będzie szyć – zgodnie z całą wiedzą jaką posiadacie o szyciu, znieczuleniu i opatrywaniu ran – postarajcie się pomóc! Jeśli nie szyjecie – miejcie ze sobą steristripy w różnych rozmiarach. To szwy, które nakleja się na oczyszczoną ranę zbliżając jej brzegi.

Tak wyekwipowani możecie śmiało wyruszać w daleką podróż wiedząc, że jesteście przygotowani na praktycznie każdą sytuację!

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s