Pierwsze dni w Bird and Exotic Animals Hospital w Pretorii

Po krotkim locie z Warszawy do Frankfurtu, a pozniej po 10 godzinach na pokladzie najwiekszego i najbardziej wypasionego (och ile mam radosci, piszac te slowa) samolotu swiata Airbusa A380, gdzie milo spedzilam czas na ogladaniu filmu o dzikich kotach Afryki, pysznym jedzeniu oraz sluchaniu muzyki i spaniu pod kocykiem, dotarlam w koncu na lotnisko w Johannesburgu, skad pociagiem dostalam sie do Pretorii. Z Pretorii czekala mnie jeszcze droga lokalnymi pociagami, jak sie pozniej okazalo, z ktorych korzystaja tylko czarni mieszkancy, a pozniej lokalnym busem wprost na kampus wydzialu weterynarii w Onderstepoort.

Na miejscu poznalam wspanialych lekarzy dr Dorianne Elliott i dra Francois’a le Grange, ktorzy bardzo ucieszyli sie z mojego przyjazdu. Prowadza oni jedyny w kraju szpital dla ptakow i zwierzat egzotycznych. Problem zakwaterowania rozwiazal sie od razu, gdyz Francois zaproponowal mi pokoj w swoim domu i codziennie razem jezdzimy do kliniki samochodem.

Juz od pierwszego dnia zajmowalam sie licznymi zwierzakami pomagajac w przyjmowaniu pacjentow i zbierajac wywiad. Do kliniki w Ondeerstepoort codzienie trafiaja malpy – przewaznie marmozety i kapucynki, ptaki – ary, zako i inne papugi, gady – iguany, gekony, kameleony, weze – np. pytony krolewskie i boa, male ssaki takie jak graphiuriusy, swinki morskie i lotopalanki (!).

Duzo czasu spedzam w laboratorium, gdzie zajmuje sie parazytologia, mikrobiologia i hematologia, oraz analizuje wyniki badan biochemicznych i hematologicznych krwi. W razie potrzeby chodzimy na oddzial radiologii i wykonujemy potrzebne nam zdjecia – np. ropnia pyska u pytona, nadgarstka u wilka argentynskiego, jamy brzusznej u zako kongijskiego, czy tez wielu innych ciekawych przypadkow.

Podczas wizyt ucze sie farmakologii i dawkowania lekow u zwierzat egzotycznych oraz ich anatomii i fizjologii, a w wolnych od przyjec momentach intensywnie ucze sie gatunkow afrykanskich ptakow, bydla i kotow. Codziennie karmie tez nasze papugi i piskleta, ktore wymaga karmienia ze strzykawki i zjedza kazda ilosc jedzenia, jaka im sie zaserwuje.

Jestem oczarowana praca w klinice, przyjaznym nastawieniem ludzi i otaczajaca przyroda, mimo, ze dopiero wczoraj zaczela sie wiosna i drzewa dopiero budza sie do zycia. Republika Poludniowej Afryki jest bardzo ‚europejskim’ i cywilizowanym krajem. Mysle, ze na prawdziwa dzicz przyjdzie pora po zakonczeniu stazu, kiedy udam sie do mniej cywilizaowanych krajow jak np. Zimbabwe czy Malawi.

natalia strokowska

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s