Priviet Moskva, Priviet Piter! – czyli staż kliniczny w stolicy Rosji i wizyta w St. Petersburgu

Sobór św. Wasilija na Placu CzerwonymŚwięta w tym roku postanowiłam spędzić na praktyce. Od dawna moim marzeniem była wizyta u wschodnich sąsiadów, odkąd jako dziecko śpiewałam przy kasecie Bułata Okudżawy i podczas nauki rosyjskiego w podstawówce i liceum oglądałam piękne fotografie Kremla, Soboru Wasilija i Arbatu. Z pomocą przyszedł mój przyjaciel – dziekan wydziału ekonomii na Uniwersytecie Łomonosowa, który pomógł załatwić mi wszystkie formalności związane z wizą. Wcześniej odwiedzałam moskiewskie lotnisko Sheremetyevo tylko przy okazji przelotu do Delhi, bardzo kusił mnie ten zimowy krajobraz… Jak to zwykle bywa – kilka maili do Rosjan, umówienie stażu, kupno biletu, wiza i w drogę!

Po nocnej przesiadce na lotnisku w Rydze nad ranem chłodnego, kwietniowego poranku dotarłam wreszcie doUniwersytet Łomonosowa Moskwy. Po szybkim rozpakowaniu w hostelu u Galiny niedaleko mojej kliniki VET-CENTR przy Cvietnom Bulvarie popędziłam wraz z całą toną zabranych książek wprost na praktyki. Szybko udało przełamać mi się językową nieśmiałość i przypomnieć naukę ze szkoły i studiów, po zakupach w sklepie medycznym zaopatrzona w weterynaryjny słownik rosyjsko-angielski bez trudu mogłam posługiwać się fachową terminologią.

Zachęciła mnie przychylność i serdeczność lekarzy, z którymi przyszło mi pracować podczas stażu. Dwa tygodnie spędziłam na nauce diagnostyki laboratoryjnej – robieniu rozmazów krwi, kału, moczu, wykonywaniu oznaczeń wskaźników krwi, diagnostyki obrazowej – rtg, ekg i usg, asystach na bloku operacyjnym oraz pomocy w szpitalu dla zwierząt. Przy okazji znacznie podszkoliłam swój rosyjski tak, że bez trudu mogłam porozumiewać się z tubylcami.

Czas wolny spędzałam na długich spacerach po Moskwie, podróżach metrem i zachwytach nad cudami architektury i myśli technicznej. Złożyłam nie tylko mojemu przyjacielowi Ereminowi, ale także towarzyszowi Klinika VET-CENTR w MoskwieLeninowi w jego Mauzoleum. Odwiedziłam Kreml, Klasztor i Cmentarz Nowodiewiczy, Galerię Trietiakowską, Plac Czerwony z soborem Wasilija i Łubiankę. W związku z przygotowaniami do wielkiej parady 9 maja z okazji zwycięstwa II wojny światowej przyglądałam się próbnym defiladom, przelotom myśliwców i przystrajaniu miasta. Wieczorami korzystałam z uroków nocnego życia Moskwy – to 15 milionowe miasto żyje całą dobę (ros. krugłyje sutki;).

Po 2 tygodniach w Moskwie czekał mnie krótki lot na północ i wizyta w jednym z najpiękniejszych miast świata, zwanym też perłą północy – St. Petersburgu.  W grodzie Piotra zabawiłam kilka dni. Jak to z moją obsesją zwiedzania bywa – biegałam po mieście i oglądałam WSZYSTKO. Kilka godzin zajęło mi przejście Ermitażu. Kiedy powstał Pałac Zimowy, caryca Katarzyna zastanawiała się jak udekorować kilkaset pustych sal. A że o sztuce nie miała zbyt wielkiego pojęcia, poprosiła przebywającego akurat na jej dworze francuskiego filozofa Denisa Diderot, aby w jej imieniu kupował dzieła zachodnich twórców. I takie były początki kolekcji. Dziś zbiory liczą kilka milionów dzieł sztuki, z czego oglądać można ok. 150 tysięcy.

Sobór Chrystusa Zbawiciela na KrwiGrzechem byłoby odwiedzić Rosję i nie udać się na balet do Teatru. W związku z tym, że najtańsze bilety do Teatru Bolszoj w Moskwie wynosiły od 100 dolarów, od razu wstąpiłam do Teatru Majakowskiego w Petersburgu i zakupiłam bilety na Bajaderę i Balszoj Orieha za rozsądną cenę. Przeżycia niezapomniane! Po wyjściu z teatru o 23 nadal było widno. Po 2 dniach intensywnego zwiedzania – soboru Kazańskiego, Isakijewskiego, Christusa Spasitiela na Krowi, domu Puszkina, Uniwersytetu, starej części miasta, krążownika Aurora i wielu wielu innych udałam się do rezydencji Piotra I w Carskim Siole, gdzie znajduje się słynna bursztynowa komnata. Po dwóch i pół tygodnia jedzenia solianki i blinczików, jeżdżenia metrem, intensywnej pracy i spacerów do późna w nocy musiałam w końcu pożegnać chłodną Rosję. Jednak podróż nie miała się jeszcze skończyć. Trasa powrotu wiodła bowiem z lotniska Pulkovo, tradycyjnie przez Rygę, na lotnisko Kastrup w Kopenhadze…

by natalia strokowska

Reklamy

2 thoughts on “Priviet Moskva, Priviet Piter! – czyli staż kliniczny w stolicy Rosji i wizyta w St. Petersburgu

  1. Pingback: vetnolimits

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s