Well-being of veterinarians and veterinary students – topic not addressed

Well-being of veterinarians and veterinary students – topic not addressed

A few days ago, we started a nationwide survey for veterinary doctors regarding life and professional satisfaction. We were the first to undertake this important subject in order to create our report for the veterinary industry.

Veterinarians, as highly sensitive people, tend to be perfectionistic, conscientious and neurotic, all of which may be risk factors for depression and burnout. Relative social isolation also contributes to this issue, as they prefer to work with animals rather than with people. It is also known that the suicide rate among veterinary surgeons is one of the highest of all professions. They influence factors are: e.g. financial problems and low earnings, high customer expectations, online reputation destruction, overwork, lack of mechanisms for coping with long-term stress, and access and the ability to dose psychoactive substances.

However, a very demanding curriculum and pressure for success while studying at a university may prevent the expected increase in emotional intelligence and social skills at this critical point in the life of veterinary students. This limits the development of their coping skills and resistance to stress.

Last year there were over 5,000 suicides in Poland, of which about 4,500 were committed by men. According to experts, the main reason was depression. Prof. Bartosz Łoza talked about the reasons why men in Poland are suicidal and the dramatic situation and underfunding of psychiatry in an interview with Magdalena Rigamonti

. We are therefore facing a social crisis, lack of consciousness and mal-education. We want to take a closer look at our exploitative lifestyles and question their psychosocial consequences. But even if someone would like to seek an answer for metaphysical “How to live?”, he has nowhere to go. Therefore, the lemming model continues to speed to the abyss.

The results of the study for doctors and students, which we conducted 1.5 years ago, will be presented at the Vet-Forum in Łódź, in a satellite session on Sunday, April 8 at 12:00 noon. They will also help to prepare a report for the National Veterinary Chamber.

In cooperation with a team of psychologists, we prepared our original seminars for the veterinarians, auxiliary staff, and students that make up the Wellness project. We are veterinarians and we deeply believe that through a common conversation in a friendly atmosphere and sharing our own stories, we can create a space for discussion on such important topics as burnout, stress, euthanasia, passing bad news and communication with a difficult and demanding client. These issues are not addressed during academic education programs in our country. However, they are already a standard at Western universities, where more and more suicides are registered among students of veterinary medicine. In the United States, students are also dealing with gigantic debts because of high education costs.

The cult of work prevails in our country. Leading authorities in many areas openly admit that they are workaholics. Others pushed forward by the necessity of making a living and providing for their families, as well as the desire for professional success join the race. We tend to bottle up our problems, and difficult topics happen to be made fun of on the forums without admitting openly that the problem may affect us too. In addition, there is cynicism, psychological exhaustion, lack of faith in improving the situation, passive aggression towards others – these are the signs of professional burnout, which may also happen in younger peers. This is further aggravating the situation, making even more people ashamed to speak, due to the fact that the problem is being downplayed by others.

We want to provide support to our colleagues who need it. We will hardly ever hear: “I want to kill myself, I want to finish myself.” We will hear:

My life does not make sense, I feel sad, I’m overworked, I have no energy, I cannot do it anymore, I cannot sleep.

Let’s open to the world around, let’s listen to each other. Our results will be presented soon.

The first two from the series of our Wellness seminars will be soon in Warsaw – on April 14th and 15th. We invite both veterinarians and students to attend them!

14 Comments
  • Aga
    Posted at 12:22h, 20 March Reply

    Wypowiem się jako studentka. Te studia mogą i wpędzają w depresję. Człowiek traci wiarę we własne siły i możliwości, wiecznie przemęczony nie ma czasu zadbać o własne zdrowie. Niektórzy prowadzący potrafią jeszcze dobić. Niektórzy nie mają za grosz szacunku do studenta, nie mają poszanowania dla jego czasu i generalnie do osoby. Są oczywiście chlubne wyjątki, które z pasją i ogromną chęcią przekazania wiedzy prowadzą swoje przedmioty ale to niestety za mało. Na niemal każdym kroku student jest utwierdzany w przekonaniu że nic nie jest wart. Do tego często dochodzą problemy związane z wyprowadzką do innego miasta i problemy finansowe. Nie jest łatwo i nie ma do kogo zwrócić sie z problemami. Rodzina oczekuje dobrych wyników- tobie nie idzie – uważają że się nie starasz wystarczająco- zaczynasz mieć wyrzuty sumienia że zamiast uczyć się do kolejnej poprawki postanawiasz zrobić cokolwiek dla siebie np. Pójść na spacer. Mało śpisz, źle się odżywiasz. Jeżeli palisz to marne szanse że rzucisz podczas studiów. Ale usmiechasz się i bagatelizujesz wszystko – taki system obronny organizmu. Jednak te wszystkie uczucia, poczucie beznadzieji, niechęć do samego siebie gdzieś tam w środku siedzi.

  • E
    Posted at 14:06h, 20 March Reply

    Co prawda nie studiuję weterynarii ani nawet kierunku pokrewnego medycynie, ale jestem tu żeby przekazać studentom i lek. weterynarii, że wspieram i wierzę, że sobie poradzą. Dla mnie jesteście bohaterami. Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt, a Wy ratujecie im życie! Wśród trudnych etapów studiów i pracy zawodowej przypomnijcie sobie te piękne momenty kiedy pupile (lub ich więksi przyjaciele) stają na nogi po ciężkich chorobach czy urazach. Robicie piękne rzeczy, ratujecie przyjaciół. Głowa do góry! Trzymam za Was kciuki. Projekt uważam za piękny gest dla wszystkich weterynarzy i studentów tej specjalizacji.

    • Daria
      Posted at 16:03h, 20 March Reply

      Dzięki Twojej osobie mój dzień stał się piękniejszy. I wiara, że moje ukończone ciężka praca, i potem studia mają sens. Obyśmy więcej – moi drodzy koledzy lekarze – spotykali pochwał, docenienia i traktowania na równi jak człowiek z człowiekiem. Nasza praca jest ważna i powinna być doceniona!

  • Jan
    Posted at 14:29h, 20 March Reply

    Współczynnik samobójstw jest najwyższy u lek. Wet? Skąd te dane? Czy możecie podać źródło? Z tego co mi wiadomo to ogromny odsetek samobójców to policjanci na emeryturze.

    • Natalia Strokowska
      Posted at 17:45h, 20 March Reply

      Bazujemy na danych i raportach zza granicy, głównie UK oraz USA. Dane dynamicznie się zmieniają na przestrzeni ostatnich lat i w tym momencie współczynnik samobójstw u lekarzy weterynarii wzrósł, w stosunku do policjantów. Należy dodać jeszcze raz, że w UK i USA studia weterynaryjne są płatne, a ciężar spłaty kredytu studenckiego przytłacza absolwentów (również część studentów weterynarii w Polsce płaci za studia).

      Intensywnie pracujemy nad zebraniem rzetelnych danych dotyczących Polski, gdyż takich opracowań jeszcze nie ma. Staramy się dotrzeć do stosownych opracowań, z których część nie jest dostępna publicznie. Nasza praca będzie trwać jeszcze pewien czas.

      Tutaj kilka przykładów raportów zza granicy:

      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4266064/
      http://www.vmdtoday.com/journals/vmd/2017/october2017/modernday-plague-understanding-the-scope-of-veterinary-suicide
      https://www.vice.com/en_us/article/xyk4xd/why-is-the-suicide-rate-among-vets-so-high

      Przetłumaczyliśmy fragment jednego z nich:
      “W 2014 r. Royal College of Veterinary Surgeons wydało raport roczny, w którym udokumentowało fakt, że w Wielkiej Brytanii jest ponad 19 500 aktywnych lekarzy weterynarii. W porównaniu z 250 000 lekarzami medycyny, nie wydaje się to dużo. Oznacza to również, że jeśli chodzi o krajowe statystyki dotyczące samobójstw w niektórych zawodach, medycyna weterynaryjna nie podlega przystaje innym.

      “Jako profesja w Wielkiej Brytanii jesteśmy nieco zbyt mali, aby wykonać wiele czynności, które można obliczyć [liczbami]” – mówi dr Allister – “ponieważ większość ludzi mierzy je standardową proporcją. Kwestia, która – aby skrócić dość skomplikowaną historię – oznacza po prostu, że nie ma wystarczającej liczby lekarzy weterynarii, aby liczba samobójców była wystarczająco wysoka, aby obliczyć ją za pomocą SMR [standardowego współczynnika umieralności], więc stosujemy inną miarę. “

  • N
    Posted at 15:56h, 20 March Reply

    Studiowałam weterynarię. Wytrzymałam rok, który zresztą zaliczyłam w sesji poprawkowej, i zrezygnowałam. Nie dałam rady psychicznie. Rozłąka z rodziną, sterty książek do wkucia, gonitwa z czasem. To był najgorszy rok w moim życiu, pomimo tego, że o weterynarii marzyłam od podstawówki. Ciągły smutek, łzy, odizolowanie, brak poczucia własnej wartości. Z kogoś stałam się nikim.
    Gratuluję z całego serca tym, którym udało się wytrwać do końca i odnaleźć szczęście w zawodzie. Jesteście wielcy!

  • MMM
    Posted at 19:54h, 20 March Reply

    Weterynaria to piękny zawód. Jak każdy wymaga ogromnych chęci, ale też predyspozycji do jego wykonywania. Praca powinna sprawiać radość, inaczej zawsze jest pod górkę. Każdemu życzę, by odnalazł swoje powołanie i z nadzieją patrzył na lepsze jutro. Pozdrawiam

  • K
    Posted at 20:03h, 20 March Reply

    A ja jestem po studiach. I tak z perspektywy czasu patrząc nie są one wcale takie najgorsze. Po prostu trzeba nauczyć się omijać stres wielkim łukiem, Mieć “wywalone” na to co mówią profesorowie, bo oni mówili, mówią i będą mówić że studenci nic nie umieją. Niech sobie pogadają, a Wy róbcie swoje. Każdy przecież zna swoją wartość. Nauki, fakt jest dużo w porównaniu z innymi kierunkami, ale jest to w pełni zrozumiałe, bo kończąc te studia stajemy się lekarzami odpowiedzialnymi za życie i zdrowie nie tylko zwierząt ale również ludzi. Jeśli chodzi o stres związany z nauką, mnie np. mega mobilizował do działania i zamiast siedzieć nad czymś tydzień robiłem to samo w ciągu 2-3 dni. Ale przecież studia to nie tylko nauka, to czas spędzony ze znajomymi, poznawanie nowych ludzi, imprezy. I szczerze Wam powiem, że wspominając te 5,5-roku, mam wrażenie że jesteśmy jednym z wydziałów, który naprawdę umie się dobrze bawić, bynajmniej w Olsztynie.

  • Majka
    Posted at 12:53h, 21 March Reply

    studia są wymagające ,ale i praca po nich jest wymagająca .Niestety na zadane pytanie -dlaczego wybrałeś weterynarię ,często słychać ,,bo kocham zwierzęta,,,takie stwierdzenie to stanowczo za mało i chyba dobrze ,że po pierwszym roku rezygnują ci co psychicznie nie dają rady-praca to nie tylko pomoc zwierzakom ,ale i ogromny stres wynikający głównie z oczekiwań klientów(doktor google) i mysle ,że ten stres na studiach daje namiastkę tego czego spodziewać się możemy w póżniejszej pracy.Klienci wielokrotnie wymagaja od nas cudów i to najlepuiej za darmo i to jest główny problem w naszym zawodzie.Ponadto parcie na kasę ,,młodszego,, pokolenia ,rodzi wiele sytuacji stresogennych ,,podkradanie,,pacjentów itp itd i mozna by pisac dużo dużo .Myslę ,że najlepsza rada dla kogoś kto chce siedzieć w tej robocie to poprostu robić swoje ,ale szanować przy tym swoje srodowisko zawodowe i każdego dnia uczyć sie pokory w tym co sie robi. itp itd .

  • Lek. Wet.
    Posted at 16:31h, 21 March Reply

    “Bynajmniej” użyte na końcu Twojej wypowiedzi sugeruje, że na naszej WECIE jednak za mało polonistyki 🙂 A odczucia zależą od psychiki i charakteru jednostki. Wielu studentów się bawiło, inni brali studia bardziej serio. Więc nie da się zaprzeczyć, że znajdą się tacy, którzy odbierają czas spędzony na Weterynarii jako najlepszą balangę życia ( część z nich studiowała więcej niż standardowe 5,5 roku!!), ale są też tacy, dla których wysiłek był okupiony wieloma wyrzeczeniami i stresem !!!

  • Kate
    Posted at 13:51h, 22 March Reply

    Jaki sens jest robić takie badanie i odnosić je do statystyk z UK czy USA ?
    Po drugie sposób badania i jego forma, pytania- to trochę temat nakręca na określone odpowiedzi i nie powoduje, ze wynik będzie miał jakieś duże znaczenie.

    • Natalia Strokowska
      Posted at 12:46h, 23 March Reply

      Jest to pionierskie badanie w Polsce, nikt jeszcze nie podjął się tego tematu. Z tego względu możemy odnieść się tylko do danych, które są dostępne w innych krajach, gdzie takie badania przeprowadzono. Zawód lekarza weterynarii wykonywany jest w każdym z tych krajów mniej więcej podobnie, dlatego uznaliśmy te dane, za punkt odniesienia. Widzimy głęboki sens w naszym badaniu, gdyż zależy nam na poznaniu prawdziwego oblicza naszej profesji. Wynika to nie tylko z naszej ciekawości, ale przede wszystkim z troski o kolegów i ich samopoczucie. Pytania są tak skonstruowane, aby nie sugerowały odpowiedzi. Każdy, czytając je, interpretuje treść podług swoich doświadczeń i emocji.

  • Małgorzata
    Posted at 16:49h, 22 March Reply

    Studia weterynaryjne ukończyłam trochę lat temu i prowadzę lecznicę dla małych zwierząt od wielu lat.Uważam, że te studia są dla ludzi przynajmniej średnio zdolnych ale zdecydowanie pracowitych i zdyscyplinowanych.Jest to przygotowanie do pracy, która właśnie tego wymaga: dyscypliny, poświęcenia, empatii, chęci do kształcenia przez całe życie, pracowitości, przedkładania potrzeb klientów nad swoje potrzeby bo chciałoby się za zarobione pieniądze kupić wypasione auto ale potrzeby lecznicy mówią nie, nie lepiej aparat rtg…..Trzeba nauczyć się relacji z ludźmi,które często są trudniejsze niż z niemym pacjentem.Ten zawód wybrałam świadomie i nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego.Wiem, że nie warto kończyć tych studiów, przechodzić przez ten ogromny trud jeśli nie jest się przekonanym, ze chce się pracować w tym zawodzie.Ktoś, kto uważa, że kocha zwierzęta nie musi być od razu lekarzem weterynarii.Często nadmierna uczuciowość i wrażliwość przeszkadza w wykonywaniu czynności przy leczeniu zwierząt.Trzeba być często odpornym psychicznie aby nie rozczulać się tylko działać.Te wszystkie stresy związane z oglądaniem chorych zwierząt, którym nie zawsze jesteśmy w stanie pomóc trzeba gdzieś rozładować.Życie rodzinne, hobby pozwala na złapanie równowagi.Łatwo w tym zawodzie popaść w pracoholizm i nie kończącą się gonitwę za nowymi osiągnięciami medycyny weterynaryjnej.Jesteśmy, jako lekarze zobowiązani do nadążania za postępem wiedzy.Warto specjalizować się w wybranych dziedzinach i z pokorą czasami przyznać, że czegoś się nie wie, bo wszystkiego wiedzieć się nie da.Często obserwuję młodych lekarzy po studiach.Podziwiam ich zapał do pracy ale też z pobłażliwością podchodzę, gdy uważają, że tylko ich metody i ich diagnozy są słuszne.Ten zawód uczy pokory ale i szlachetności.Życzę trafnych zawodowych wyborów i wytrwałości w dążeniu do obranych celów.

  • Adam
    Posted at 16:55h, 23 March Reply

    Właśnie kończę 5 rok. Powiem tak – te studia na pewno nie są dla ludzi o słabych nerwach, sam przeszedłem miesięczny okres takiego totalnego zwątpienia, po co ja się męczę tutaj. Ale ostatnio jakoś mi przeszło, Są perspektywy, są wielkie możliwości. Glupio mi słuchać czasem wręcz, że nie ma pracy po studiach. Jest jej dużo, ale zauważyłem, że większość ludzi od 1 roku studiów już wiedziało co będzie robić po studiach. To takie… płytkie w sumie, każdy nastawia się na pieski i kotki, a potem zderzenie ze ścianą.
    Dodam też, że rację miał profesor który na pierwszym roku, na pierwszym wykładzie powiedział, że jeśli jest tu na auli ktoś, kto kocha zwierzęta, nie może patrzeć na ich cierpienie, to może już wyjść, bo to nie są studia dla niego. Nie mówię tu o absolutnym braku empatii – ale no jak ktoś nie może wejść do rzeźni, bo na YT naoglądał się ubojów, albo wychodzi w czasie praktyk z sali gdy mamy eutanazję, to coś jest nie tak. Albo wielkie oburzenie grupy osób, że na ćwiczeniach mamy pobierać materiał z myszy, która była celowo do tych ćwiczeń przygotowana (posocznica) i specjalnie uśmiercona dla ćwiczeń…..
    Myślę że tu lezy problem – brakuje tego co powiedział również w/w profesor – powinny być tak jak kiedyś rozmowy kwalifikacyjne na te studia. Wiadomo, że nie każdy będzie pracował w rzeźni, nie każdy będzie pracował przy psach czy kotach, niektórzy odnajdą się w papierkowej robocie, niektórzy będą pracować jako naukowcy. Wystarczy szeroko na tę weterynarie spojrzeć.

Post A Comment