Category: Ciekawe zwierzęta

Jak przetrwać sesję i nie zwariować?

tzw. troll sesyjny kanapowy

tzw. troll sesyjny kanapowy

Wkuwamy z Żanetą do ostatniego w tej sesji i pewnie najtrudniejszego egzaminu podczas całych studiów… owianego legendami CZTEROPAKU – interny, rozrodu, chorób zakaźnych i chirurgii małych zwierząt. Mózg się lasuje, moi drodzy. Od 21 roku życia ilość komórek nerwowych w mózgu zaczyna spadać i umiera ich ok. 100 tys. dziennie. Jednak przy tak intensywnej nauce wydaje mi się, że umiera ich nawet 500 tys./dzień :) Żeby nie zwariować już do reszty w wolnym czasie szukam rozrywki w internecie, ostatnio są to zwierzaki na portalu joemonster.org.

Jak wygląda studencka sesja? Je się to:

IMG_20130203_170240 IMG_20130130_184117

Pije się to:

kawa w warszawskim Sketchu (ul. Foksal)

kawa w warszawskim Sketchu (ul. Foksal)

kawa w krakowskiej Tekturze (ul. Krupnicza)

kawa w krakowskiej Tekturze (ul. Krupnicza)

A oto set grypowy z zeszłego tygodnia. Dochodziłam do siebie przez tydzień i oczywiście w najgorszym stanie byłam w dniu 3 zaliczeń.

IMG_20130123_171242

Domowe metody Stroko:

- mleko z masłem, miodem i czosnkiem

- herbata z imbirem, sokiem malinowym/żurawinomym/rokitnikowym, miodem

- aspiryna (gorączka), kodeina z sulfogwajakolem (kaszel), acetylocysteina (wykrztuśna na wydzielinę z oskrzeli)

- pastylki do ssania z lidokainą, miodem manuka, mentolem

- spray do nosa (bzdura, nie pomaga)

- multiwitamina do rozpuszczania w wodzie

- miły kolega, który zrobi zakupy i przyniesie je do domu :)

A słucha się tego na ożywienie:

Trzymajcie za nas kciuki!

przybij_noska
PUBLISHED by catsmob.com
zapatrzony_w_motylka przemkne_przebieg_moze_mnie_nie_zauwaza usmiech_dla_kumpla wyrozia_sie_z_tlumu transport_zyrafy PUBLISHED by catsmob.com
przywitajmy_sie
zamiast_reniferow_w_kanadzie mokry_jez_mokry_jez czasem_mam_taki_dziwny_nastroj zimne_przekaski_dla_panow_we_frakach

Praktyki w Gwatemali – zapowiedź wyprawy

Kolejne wakacje, kolejne pomysły i nowe wyzwania. Dzięki dotychczasowemu doświadczeniu, mobilizacji, ciężkiej pracy i wiedzy mogę ruszyć w kolejną podróż marzeń tym razem do… Ameryki Środkowej i na Karaiby!

27 sierpnia tego roku wybieram się Na Kubę, skąd dalej dostaję się do Meksyku i drogą lądową poprzez Belize do…Gwatemali. Tam spędzę dwa tygodnie w fundacji ARCAS niedaleko miejscowości Peten. Później podróżuję po Gwatemali, wracam przez Meksyk na Kubę i tam spędzę kolejne dwa tygodnie ucząc się nurkować na karaibskiej rafie i zwiedzając wyspę. Do kraju wracam 3 października prosto na… XX Kongres Polskiego Towarzystwa Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt gdzie będę tłumaczyć wykłady wybitnych gości zza granicy :)

Rezerwat Biosfery Majów (MBR) znajduje się w północnej części Gwatemali i wraz z jego meksykańską częścią stanowi drugi co do wielkości po Amazonii tropikalny obszar leśny w obu Amerykach. Poza niezwykłą bioróżnorodnością fauny i flory zwiera również wiele odkrytych i nieodkrytych kompleksów świątynnych, w tym słynne świątynie Majów w Tikal. Niestety bieda mieszkańców zmusza ich do nielegalnej wycinki lasów, poszukiwań ropy oraz kłusownictwa.

Jednym z  największych zagrożeń w Peten są polowania oraz chwytanie i handel zwierzętami. Spadek lokalnych populacji zwierząt

jest porażający. Najlepszym przykładem jest ara żółtoskrzydła (Ara macao), której populacja liczy zaledwie 300 osobników!

Coraz trudniej jest spotkać tapiry i jaguary. W ostatnich latach nie obserwowano mrówkojadów olbrzymich i harpii wielkich w tym regionie i usilnie walczy się o reintrodukcję tych gatunków.

Arcas Wildlife Rescue Center

ARCAS powstała w 1989 roku aby pomóc w walce z nielegalnym handlem zwierzętami w regionie Peten. W tym czasie rząd Gwatemali zaczął konfiskować nielegalnie uprowadzone zwierzęta zgodnie z traktatem CITES, jednak nie było odpowiedniego obiektu w celu leczenia i rehabilitacji tych zwierząt.  Od 1990 roku, Arcas uratował od 300 do 600 zagrożonych gatunków rocznie ponad 40 różnych gatunków.

Arcas znajduje się na 45 hektarowym obszarze niedaleko jeziora Peten Itza obok Peténcito Zoo, tylko 10 minut statkiem od turystycznego centrum Flores. Składa się z obszaru kwarantanny, szpitala dla zwierząt i zabudowań gospodarczych. Poza tym  dżungli znajduje się wiele ogrodzonych terenów rehabilitacji, które umożliwiają stopniowe wypuszczanie zwierząt i uczenie ich samodzielnego poszukiwania pokarmu.

Wildlife Arcas Rescue Center jest akredytowane przez Global Aniaml Sanctuary Federation za
najwyższych standardów humanitarnego obchodzenia się ze zwierzętami i rehabilitacji. Nauka rehabilitacji i ponownym wprowadzaniu zwierząt do środowiska jest bardziej skomplikowana niż się wydaje. To nie tylko otwarcie klatki i pozwolenie zwierzęciu wyjść na zewnątrz. To też zapewnienie zwierzęciu wszystkich niezbędnych umiejętności dzięki którym nauczą się zdobywać pożywienie i unikać niebezpieczeństw. ARCAS odnosi sukcesy na tym polu już od 23 lat. Mam nadzieję uczyć się od najlepszych!

ZWIERZĘTA GWATEMALI

Oto kilka gatunków zwierząt żyjących w Gwatemali, które mam nadzieję spotkać:

Puma
Tapir
Koati
Jaguarundi
Kinkażu, fot. Mattias Klum
Jaguar
Harpia
Harpia

Śmierć T-Rexa i przybycie Bonusa

Niestety ukochany T-rex świnek rasy CH Teddy odszedł od nas w kwietniu. Perforujący do zatoki ropień okołozębowy doprowadził malucha do tragicznego stanu. Doszło do rozpuszczenia przegrody nosowej i silnego stanu zapalnego. Niestety maluszek bardzo cierpiał i musieliśmy go uśpić.

Niedługo Bizon był sam (drugi prosiak rasy Sheltie). Moja Mama troskliwie zajmuje się świnkami w naszym domu Krakowie. Pewnego razu poszła do sklepu zoologicznego po paszę dla prosiaka i tam poznała Bonusa.

Nikt nie chciał malucha wziąć ze względu na narośl kałową dookoła odbytu. T-rex też cierpiał na tę przypadłość, ale jego stan nie był aż tak zaawansowany. Mama postanowiła się ulitować nad rocznym maluchem i wzięła go do domu tłumacząc, że dostała go gratis do karmy. Stąd też jego imię.

Po moim przyjeździe do domu zajęłam się małym. Oczyściłam powstałą przetokę i regularnie jest ona smarowana maścią. Stan jest o niebo lepszy niż na początku, a tak niewiele trzeba było. Bonus ma nowy dom i nowego kolegę, myślę, że się zakumplowali :)

Czyż nie jest słooodki? :)

Słonica Citta zjadła piłkę – moja wypowiedź dla Dziennika Polskiego

fot. Adam Wojnar, źródło: dziennikpolski24.pl

W dzisiejszym wydaniu Dziennika Polskiego ukazał się artykuł o słonicy z krakowskiego zoo, która typuje zwycięzców Euro. Po przedwczorajszym pokazie słonica zjadła piłkę. Zostałam poproszona o krótki komentarz na temat potencjalnego zagrożenia dla zdrowia Citty. Obecnie nie ma w Polsce weterynarzy specjalistów zajmujących się zdrowiem słoni, tym bardziej mi miło, że zwrócono się do mnie o zdanie.

TUTAJ znajduje się artykuł na stronie Dziennika Polskiego :)

A tutaj możecie przeczytać oryginalny artykuł:

Na szczęście Citta wydaliła piłkę wczoraj wieczorem i jej zdrowiu nic już nie zagraża ;)

Wiewiórkowy spacer po Łazienkach

Koniec kwietnia, przyjemny weekend, słońce lekko przypieka – idealny klimat na spacer po którymś z warszawskich parków. Przyroda budzi się do życia, wkoło mnóstwo ptaków i…wiewiórek. Istny wiewiórkowy szał, czegoś takiego nigdy nie widziałam. :)

Wiewiórki do bardzo pożyteczne zwierzaki, dzięki temu, że gromadzą pod ziemią zapasy orzechów, kasztanów i nasion przyczyniają się do rozsiewania wielu gatunków roślin, gdyż o wielu swoich zbiorach zapominają przez zimę.

W Polsce wiewiórki pospolite, czyli te rude, podlegają całkowitej ochronie gatunkowej. We Włoszech niestety nie mają się najlepiej, gdyż są zdominowane przez silniejsze wiewiórki szare zawleczone z Ameryki Północnej oraz umierają z powodu wirusa Squirell poxvirus, i ich populacja drastycznie się zmniejsza.

Wiewiórki żyją w liściastych i iglastych lasach oraz w parkach. Ich umaszczenie jest dość różnorodne – od rudego do ciemnobrązowego, zaś brzuszek jest biały. Co ciekawe, wiewiórki żyjące w górach w płd-zachodniej Polsce są ciemnobrązowe. Zimą zmieniają szatę na szarą.

Wiewiórki budują gniazda w koronach drzew, zazwyczaj w rozwidleniu gałęzi, bądź też zamieszkują opuszczone dziuple. Zywią się nasionami, owocami, pędami, grzybami, a także jajami, owadami i pisklętami. Dzięki długiemu ogonowi są w stanie skakać na duże odległości.

Ciąża u wiewiórki trwa ok. pięć i pół tygodnia, rodzi się 2-7 młodych 2-3 razy do roku. Młode zaczynają widzieć dopiero po miesiącu, a są karmione mlekiem matki do ukończenia drugiego miesiąca życia. Już mając 10-12 miesięcy są zdolne do rozrodu. Na wolności żyją ok. 5 lat. Należy być bardzo ostrożnym, gdyż wiewiórki mogą roznosić wirusa wścieklizny!

Ostatni dzień w Nairobi

W powietrzu czuć było wilgoć. Po całym dniu drogi z upalnej Mombasy, poprzez centralne wzgórza Kenii i olśniewające równinne sawanny dotarłyśmy  do Nairobi późnym popołudniem 2 marca. Nasi znajomi z Acacia Camp przywitali nas z wielkim entuzjazmem. Rozbiłyśmy namiot, to była nasza ostatnia noc w namiocie.

Następnego dnia ostatni raz odwiedziłyśmy Sierociniec, pożegnać się z zaprzyjaźnionymi opiekunami i ukochanymi maluchami. Pora deszczowa nadeszła punktualnie – zaczął się bowiem marzec. Na niebie przewalały się burzowe chmury oświetlane od dołu wspaniałymi promieniami zachodzącego słońca. Pierwszy raz w życiu ujrzałam też zjawisko, o którym tylko czytałam w książkach – irydyzację stratocumulusów.

Tano była tego dnia wyjątkowo skora do zabawy. Przeniesiono ją do zewnętrznego kojca, gdyż do ośrodka przybyła pod naszą nieobecność Murara – znaleziona w Meru samica miała kompletnie sparaliżowaną tylną kończynę w wyniku zatrucia sideł przez kłusowników. Kolejny dzień dobiegł końca, po wieczornym karmieniu maluchy kładły się już spać, a w nas obudziła się tęsknota za tym miejscem i wszystkimi wspaniałymi ludźmi, których tutaj poznałyśmy. Nairobi płakało za nami rzewnym deszczem tego dnia…

O 4.30 czekał nas samolot do Kairu a stamtąd do Frankfurtu i Warszawy. W kraju przywitał nas chłód i wiatr. Oby do wiosny!

Zapraszam do obejrzenia GALERII ZDJĘĆ

Gerezy angolańskie, Fort Jesus i niebiańskie plaże Mombasy

Po przylocie do Mombasy nawet nie musialysmy organizowac transportu z lotniska, gdyz jak to zwykle bywa, zorganizowal sie sam. Zaoszczedzamy tym sposobem mnostwo pieniedzy, kiedy lokalsi sami proponuja podwozke widzac jak gramolimy sie z naszymi wielkimi plecakami :)

Wysiadlysmy pod samym Fort Jesus, jednej z najnowszych pozycji na liscie UNESCO, wpisanej w 2011 roku. Ten fort w Mombasie w 1593 roku wybudowali portugalczycy z rozkazu krola Filipa II. Pod koniec XVII wieku odbili go Arabowie, jednak fort poddal sie dopiero po 33 miesiacach oblezenia! W 1728 roku doszlo do buntu stacjonujacej tutaj armii afrykanskiej. Sytuacje te wykorzystali Portugalczycy i ponownie zajeli fort, jednak cieszyli sie zwyciestwem niecaly rok. Ostatecznie Arabowie panowali tam do 1875 roku, zas do 1958 roku Fort Jesus sluzyl jako wiezienie miejskie.

Po zwiedzeniu fortu oraz starej czesci Mombasy i kupieniu ogromnej ilosci suszonego mango pojechalysmy dalej na poludniowe plaze Mombasy do miejscowosci Diani, przeprawiajac sie po drodze promem miejskim, co samo w sobie bylo tez niezwyklym przezyciem. Na szczescie nic sie nie stalo, bo przy takiej ilosci ludzi nie wiem, czy nasze ubezpieczenie by to pokrylo ;)

Na plazy przywitalo nas cudowne slonce i przyjazne gerezy angolanskie, kuzynki gerez rudych, o ktorych wczesniej juz pisalam przy okazji Zanzibaru.

Gereza angolańska (Colobus angolensis) – ta roślinożerna małpa pochodzi z rodziny makakowatych. Ma charakterystyczne czarne futro z białymi, długimi pasmami włosów na ramionach, plecach i ogonie. Ma do 70 cm długości oraz bardzo długi ogon, który jest dłuższy niż jej ciało. Nazwa sugerować by mogła, że pochodzi z Angoli, jednak tam jest rzadko spotykana. Powszechnie występuje w równikowych lasach deszczowych Afryki.

Ich skrajnie wegetariańska dieta obfituje w liście, owoce i pestki. Samice dojrzewają płciowo w wieku 2 lat, samce 4. Ciąża trwa 4,5-5,5 miesiąca. Najczęściej rodzi się jedno młode, które jest całkiem białe. W ciągu 3 miesięcy osiąga ubarwienie dorosłego osobnika. Mimo, że gerezy nie są zagrożone wyginięciem ich populacja ciągle spada ze względu na niszczącą działalnośc człowieka i wycinkę lasów, które sa ich naturalnym biotopem.

Gerezy towarzyszyły nam już wcześniej w podróży, m.i.n. w Kenii, jednak dopiero teraz udało nam się przyjrzeć im z bliska, gdyż normalnie żyją w wysokich koronach drzew.

Po dwóch dniach wypoczynku w Mombasie i w nadmorskim Diani ruszyłyśmy w kierunku Nairobi, gdzie miałyśmy spędzić ostatni dzień. Ołowiane chmury przetaczały się przez niebo, a przyroda witała długo oczekiwaną porę deszczową. Wieczór 2 marca w Nairobi był ulewny i chłodny…

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ

Gigantyczne zolwie z Prison Island, plywanie na rafie koralowej i zachod slonca na plazy Zanzibaru

Trzeciego dnia naszego pobytu na wyspie wybralysmy sie lodzia na Prison Island, ktora slynie ze swoich niezwyklych mieszkancow…

W XIX wieku na wyspe sprowadzono gigantyczne zolwie z Aldabry na Seszelach, gdzie sa gatunkiem endemicznym. Byly one podarunkiem dla Brytyjskiego Rezydenta Majora Pearce’a w 1919 r. Na poczatku sprowadzono cztery zolwie, ktore rozmnaaly sie w dogodnych warunkach na wyspie. Niestety w miedzyczasie czesc z nich padla lupem zlodziei. Dzisiaj sa chronione prawnie i stanowia najwieksza atrakcje wyspy. Prison Island swoja nazwe bierze w istocie od tego, ze w minionych wiekach stanowila wiezienie dla niwolnikow.

Gigantyczny zolw z Aldabry (Geochelonae gigantia) posiada brazowa lub szara skorupe, a jegobardzo silne nogi zaopatrzone sa w olbrzymie pazury, ktore pomagaja mu w poszukiwaniu pokarmu pod ziemia. Samce sa wieksze od samic i osiagaja nawet 250 kg i dlugosc skorupy 122 cm, zas samice 160 kg i 91 cm dlugosci, co czyni je drugimi co do wielkosci zolwiami na swiecie po zolwiach z Galapagos.

Co ciekawe, ich dojrzalosc plciowa nie jest determinowana przez wiek, a raczej przez rozmiar. Osiagaja ja majac polowe rozmiarow doroslego zolwia, czyli ok 16-30 lat, samce dojrzewaja zazwyczaj 5 lat pozniej. Sezon rozrodczy trwa u tych zolwi od lutego do maja, co mialysmy okazje zobaczyc na wlasne oczy na wyspie ;) Samica, zwykle noca, sklada od 9 do 25 jaj, z czego okolo polowy jest niezaplodnionych. Od 3 do 6 miesiecy pozniej wylegaja sie mlode ktore maja ok. 7,5 cm.

Podstawa diety tych gadow sa owoce, rosliny, mieso krabow a takze innych martwych zolwi. Zyja glownie na terenach lesistych, oraz plazy i skalistym wybrzezu. W naturze zyja od 65 do 95 lat, zas najstarsze zolwie na wyspie maja ok. 150 lat!

Po wizycie na wyspie wybralismy sie aby poplywac z rurka na rafie koralowej. Ela odniosla wielki sukces pedagogiczny, gdyz udalo jej sie wreszcie mnie namowic zebym wskoczyla do wody. Przezwyciezylam wiec swoj lek przed glebia oceanu i wpakowalam sie w blekitna ton machajac pletwami. Warto bylo! Olsniewajacy widok morskich stworzen plywajacych wsrod koralowcow sprawil, ze szybko poczulam sie pewnie. Pomijajac dokuczliwe meduzy wrazenia byly nie z tej ziemi!

Poznym popoludniem zegnalysmy slonce ostatni raz na plazy… Nastepnego dnia lecialysmy juz do Mombasy, tym razem cale 40 minut. Postanowione – na Zanzibar musimy wrocic!

Co laczy delfiny, malpy, przyprawy i Freddy’ego Mercury?

Po 20 minutach lotu z Dar es Salaam (niestety tym razem nie podano zadnych przekasek :/) znalazlysmy sie na naszej wyspie marzen – Zanzibarze. Przywitaly nas cudowny zachod slonca, niesamowity zapach i wielka goscinnosc mieszkancow.

Po zostawieniu rzeczy w hotelu od razu poszlysmy zasmakowac lokalnej kuchni. Od tej chwili grillowana osmiornica i sok z trzciny cukrowej staly sie podstawa naszej diety.

Nastepnego dnia rano wybralysmy sie na wycieczke lodzia poplywac z delfinami, dla chetnych skoki do wody wprost w sam srodek pedzacego stada :) Po niezapomnianej zabawie udalysmy sie do Parku Narodowego Jozani, ktory liczy sobie tylko 25 km kwadratowych, gdzie w koronach drzew zyja endemiczne malpy – gerezy rude (Procolobus kirkii). Ze wzgledu na niszczenie ich naturalnego srodowiska sa krytycznie zagrozone wyginieciem.

Malpy te zyja w grupach o bardzo silnej hierarchii. Odzywiaja sie tylko i wylacznie roslinami – mlodymi pedami, nasionami, liscmi i owocami. Angielska nazwa colobus pochodzi od greckiego slowa ekolobóse znaczacego niewielki, gdyz w porownaniu z innymi naczelnymi osiaga niewielkie rozmiary. W jezyku swahili nazywane sa trujacymi malpami kima punju, gdyz ich zapach odstrasza inne malpy oraz ich bytowanie uszkadza rosliny na ktorych zyja.

Malpki te osiagaja dojrzalosc plciowa w wieku 3-3,5 lat i wydaja na swiat zwykle 1 lub 2 mlode, ktorymi bardzo troskliwie sie opiekuja.

Podczas naszej wizyty maply byly bardzo spokojne i niezbyt przejete nasza obecnoscia, dlatego molgysmy podejsc do nich bardzo blisko. Kolejny dzien minal na obcowaniu z fantastyczna przyroda Afryki.

Kolejnego dnia wybralysmy sie na ‚spice tour’, gdzie na plantacji przypraw moglysmy zobaczyc jak wygladaja rosnace gozdziki,  imbir, curry, wanilia, galka muszkatolowa, pieprz, przerozne owoce i wiele wiele innych. Po przepysznym, mocno przyprawionym posilku skladajacego sie z pilau (ryz z korzennymi przyrawami) i sosu kokosowego z warzywami wybralysmy sie na plaze aby cieszyc sie sloncem. Wieczor uplynal nam na spacerze i poznawaniu Stone Town – najstarszej czesci Zanzibaru, gdzie natrafilysmy m.in. na budynek, w ktorym ponoc urodzil sie Farrokh Bulsara czyli Freddy Mercury, wokalista Queen.

Zanzibar slynie nie tylko z cudownych plaz, ale tez z klimatycznych uliczek Stone Town oraz aromatycznej kawy…

…oraz niezapomnianych zachodow slonca…

a takich gosci mozna spotkac w restauracji :)

Guziec to taka afrykańska świnia

Guziec (Phacochoerus africanus) – parzystokopytny przedstawiciel rodziny świniowatych. Powszechnie znany jako Pumba :)

Wszechobecne i wszędobylskie, zamieszkują praktycznie całą Afrykę subsaharyjską. Nie boi się niczego, uwielbia podżerać (całe jego życie na tym polega) beztresowo przychodzi na żer do siedlisk ludzkich, uwielbia koński granulat paszowy.

Samce posiadaja masywne kły (szable) dorastające nawet do 60 cm. Guźce mają krótką, twardą sierść, zaś grzbiet i kark porasta im gęsta grzywa.

pragnienie nie ma szans

Ważą od 50 do 150 kg. Po 6 miesięcznej ciąży rodzi się 2-4 młodych, które nie odstępują matki na krok przez kilka miesięcy. W odróżnieniu od świni, guziec nie ma listwy gruczołu mlekowego, a tylko 4 sutki, zaś gruczoły rozwijają się tylko te, które są ssane przez młode. Guziec żywi się roślinami, czasem padliną. żyje samotnie bądź w małych stadach. Ceniony jest przez myśliwych ze względu na skórę i smaczne mięso.

Kocha błoto. Błoto to jego drugie imię, czas poza jedzeniem spędza na taplaniu się.

skutki ataku lwicy

kumple z ogrodka

Don Mariachi - postrach buszu

krolowa jest tylko jedna, bijcie poklony!

guzce to nam z reki jadly!

Hakuna matata, vidogo Kithaka!

miejsce znalezienia Kithaki

„Nie martw się, maleńki Kithako” (suahili)

Kithaka jest  samcem, który znajduje się w słoniowym żłobku w Nairobi. Został osierocony w godzinach porannych 20 listopada 2011. Prawdopodobnie matka pozostawiła go, kiedy ją i jej stado wypędzono z obszaru osadnictwa w pobliżu placówki Ruiri w dolnej części lasu Imenti. Cielę w poszukiwaniu swojej rodziny zawędrowało do sąsiedniej wsi, skąd uratowali je Rangersi z Kenya Wildlife Service. Ze względu na trudny teren i gęsty las połączenie go z jego stadem okazało się niemożliwe. Powiadomiono Naczelnego Strażnika Parku Mount Kenya i maluch został przewieziony na lotnisko Lewa. Stamtąd przetransportowano go do żłobka w Nairobi. Do ośrodka Sheldrick Wildlife Trust przybył w ulewnym deszczu, po zmroku.

powyzej dwoch centymetrow samo odpada :)

Kithaka przewodzi

Miał nie więcej, a może nawet mniej, niż tydzień w dniu przyjazdu. Tylne strony uszu były jeszcze miękkie i różowe. Najważniejsze tego dnia było aby nauczył się pić mleko z siarą z butelki, aby pobudzić jego system immunologiczny. Kithaka jest absolutnie uwielbiany przez starsze sieroty w przedszkolu. Szczególnie opiekują się nim samice, zarówno w czasie spacerów, jak i po powrocie do ośrodka. Tano bacznie obserwuje malca gdy ten wróci do swojego boksu, gdyż śpi zaraz obok niego i bacznie czuwa przy drzwiach. Jest jego przyszywaną starszą siostrą i czuje się za niego odpowiedzialna.

dzien dobry!

Tano sprawdza, czy u Kithaki wszystko w porzadku

Pod koniec 2011 roku wyrżnęły mu się trzy spośród czterech zębów trzonowych. A teraz, na początku lutego coraz mniej wskazuje na jego traumatyczne losy, Kithaka fantastycznie asymiluje się z całym stadem. Pije mleko regularnie, w małych ilościach. Razem ponad 33 litry dziennie!

To zaskakujące jak nasz maleńki słoń swoim zachowaniem przypomina małe dziecko. Czasem jest naburmuszony i głośno trąbi, czasem nas zaczepia trąbą i zachęca do zabawy, czasem zaś od razu idzie spać, zmęczony po całym dniu. W dniu naszego przybycia do ośrodka zostałyśmy matkami zastępczymi Kithaki, w związku z czym codziennie odwiedzamy sierociniec aby doglądać naszego malca. To fantastyczne uczucie, kiedy zdajemy sobie sprawę, że Kithaka ma szansę na powrót do dzikiej przyrody!

w glebokich warstwach skóry słoni znajdują się proprioreceptory, które umożliwiają zwierzętom odbieranie sygnałów z dużych odległości

Mamba Village w Nairobi

Lacostus pospolitus (zapozyczone od Mateusza :)

Sobotnie popołudnie spędziłyśmy w Mamba Village, czyli na farmie krokodyli.

Hodowane tutaj gady, to krokodyle nilowe (Crocodylus niloticus), drugie po krokodylach różańcowych co do wielkości. Dorosłe samce dorastają nawet do 6 metrów i ważą do 1 tony. Występują praktycznie w całej Afryce subsaharyjskiej i na Madagaskarze.

Te długowieczne gady żyją nawet 100 lat, najstarsza samica w Mamba Village ma 38 lat. Krokodyle polują na zwierzynę przy wodopojach i w rzekach. Wciągają ofiarę pod wodę i duszą olbrzymimi, silnymi szczękami. Są w stanie wstrzymać oddech nawet na 45 minut!

krokodyle nie posiadaja jezyka

Krokodyl nilowy ma największy w stosunku do ciała mózg ze wszystkich żyjących dzisiaj gadów. W procesie ewolucji u krokodyli zanikł język. Samice od samców różnią się grubszym ogonem. Inkubacja jaj trwa do ok. 3 miesięcy, jeśli temperatura w gnieździe wynosi powyżej 34,5 lub poniżej 31,7 st. Celsjusza, to z jaj wylęgną się samice.

Na farmie spotkałyśmy też samice strusie afrykańskie, żółwie leopardzie (samica na zdjęciu ma 50 lat!) i żyrafy Rotschilda.

samica na jajach

jaja krokodyli sa twardsze niz kurze

w szkole uczyli, ze jezioro Wiktorii jest ponoc najwieksze... ;)

kup pan zolwia :)

zolw ogrodowy - tanio sprzedam!

jesli nie cchesz swojej zguby, krokodyla daj mi luby :)

szyja jak u zyrafy!

Uwaga, żyrafy na drodze!

a zyrafy to mi z reki jadly :)

Żyrafa (Giraffa camelopardalis) – najwyższe zwierzę żyjące na świecie, parzystokopytny przeżuwacz żyjacy na subsaharyjskich sawannach. Nazwa łacińska wywodzi sie z dawnych wierzeń, że żyrafa powstała ze skrzyżowania lamparta z wielbłądem :)
Występowanie żyrafy rozciąga się od Czadu aż po Botswanę i północne prowincje RPA. Są one jedynym gatunkiem, który mierzy się nie do kłębu, a do czubka głowy! żyrafy ważą do 1,3 t i mierzą ponad 5 metrów.

Tak, tak, żyrafy mają 7 kręgów szyjnych, a łącznie 24 w całym kręgosłupie. Samca od samicy odróżniamy po rogach – u samców są łyse, poobijane, na czaszce mozna zobaczyć sporo guzów. Umaszczenie jest cechą osobniczą i jest stałe przez całe życie, może się co najwyżej zmieniać jego wysycenie. Co ciekawe, żyrafy chodzą tzw. inochodem – 2 nogi prawe, 2 lewe i na zmianę.

Co żyrafa je? Pędy i liście drzew, szczególnie lubuje się w akacji. Zwierzę to żyje w stadach o silnej hierarchii. Ciąża u żyrafy trwa do ok. 14 miesięcy, zaś noworodek mierzy do 2 metrów i waży nawet 55 kg!

Istnieje 9 podgatunkow zyrafy:

  • G. camelopardalis camelopardalis (podgatunek nominatywny)
  • G. camelopardalis rothschildi – żyrafa Rotschilda
  • G. camelopardalis reticulata – żyrafa siatkowana
  • G. camelopardalis antiquorum
  • G. camelopardalis peralta
  • G. camelopardalis tippelskirchi – żyrafa kenijska
  • G. camelopardalis thornicrofti
  • G. camelopardalis angolensis – żyrafa angolska
  • G. camelopardalis giraffa – żyrafa południowa – zdjęcia z Parku Narodowego Pilansberg w RPA

żyrafa osiąga w biegu prędkość nawet 55 km, zaś jedynym drapieżnikiem, który jej tak na prawdę zagraża jest lew. Jest gatunkiem o niskim ryzyku zagrożenia wyginięciem, jej populacje szacuje się na ok 130 tys. osobników, najliczniejsze stada żyją w Kenii (ok. 45 tys. osobników).

(Stroko naskrobała posiłkując się wikipedią)

Przedwczoraj odwiedziłysmy Centrum żyraf AFEW. Afrykański Fundusz na rzecz zagrożonych gatunków Kenia (AFEW Kenia) znany również jako Giraffe Centre i jest pozarządową organizacja, która została założona przez Betty i Jock’a Leslie-Melville w 1979 roku. Zyrafy ktore tutaj spotkalysmy to odmiana siatkowata.  Niestety w ciagu ostatniego miesiaca jeden dorosly samiec padl w wyniku zatrucia, a dwa mlode zostaly zabite przez lwice, ktore przywedroway tutaj z nieodleglego Parku Narodowego Nairobi. Zostawiam Was ze zdjeciami :)

Jaki jest osioł – każdy widzi

Kiedy byłam na pierwszym roku studiów i mieliśmy zajęcia anatomii z układu pokarmowego, na stole w prosektorium leżał koński żołądek. Nasz prowadzący, aby uzmysłowić nam, czemu tak wiele problemów koń ma z trawieniem, opowiedział nam pewną przypowieść…

Kiedy Pan Jezus chciał wjechać do Jerozolimy spotkał pasącego się na wzgórzach konia i spytał go, czy na jego grzbiecie mógłby wjechać do miasta. Jednak koń był zbyt zajęty jedzeniem i zignorował Jezusa. Za karę Jezus obdarzył go żołądkiem:

- o skośnym, wąskim wpuście z silnym zwieraczem – co by nie wymiotował

- o małej pojemności 6-15 litrów, aby nigdy nie mógł się najeść

- jednokomorowym, ale dwuczęściowym – co by łatwiej było o wrzody

I tak Chrystus wjechał do Jerozolimy na osiołku.

Głównym bohaterem tego wpisu będzie więc niepozorny osiołek, który stał się moją inspiracją podczas mojej wycieczki do Torunia w drugi dzień świąt. Zarówno Muzeum Piernika jak i Tony’ego Halika (super podróżnika) były zamknięte… :/

Osioł, co ciekawe został udomowiony przez człowieka wcześniej niż koń. Pierwsze wzmianki pochodzą z 6000 lat temu z Doliny Nilu. Osły mają niewielkie wymagania pokarmowe, są odporne na brak wody i bardzo wytrzymałe. Są wykorzystywane jako zwierzęta juczne, oraz w coraz popularniejszej onoterapii – oślim odpowiedniku hipoterapii.

Osły liczą sobie od 80 do 160 cm, 80-480 kg i żyją aż 30-50 lat! Ciąża trwa ok. 12 miesięcy, na świat przychodzi zazwyczaj 1 młode. Fenomenalne jest przystosowanie osłów do życia w trudnych warunkach – ich zapotrzebowanie pokarmowe na suchą masę to tylko 1-1,5 proc. masy ciała, zaś koni 2-2,5proc.

Dziko występujący osioł to osioł afrykański (Equus africanus) i jego podgatunki – somalijski i nubijski , zaś udomowiony – osioł domowy (Equus asinus). Poza tym cała masa ras udomowionych – osioł kataloński, prowansalski, andaluzyjski, asinara, poitou, ponui i inne…

Najbardziej znaną hybrydą w przyrodzie jest muł – potomek klaczy konia i ogiera osła. Zaś zonkey to krzyżówka zebry i osła, prawda że cudny?

Może i uparte, ale bardzo pracowite i kochane zwierzaki! Kolejno na zdjęciach: zonkey, osioł asinara, poitou, somalijski. A tutaj:  osioł pracujący :)

Safari w Parku Narodowym Pilansberg

Sporo z Was już pytało mnie, kiedy w końcu wrzucę zdjęcia dzikich zwierząt Afryki. W końcu udało mi się znaleźć chwilę czasu, aby się tym zająć. :)

Park Narodowy Pilansberg został założony w 1979 roku na terenie starego krateru wulkanicznego datowanego na epokę kamienia. Jego łączna powierzchnia to 572 km kwadratowe. Na jego ternie można spotkać m.in zwierzęta tzw. Wielkiej Piątki – czyli lwy, słonie, bawoły, nosorożce (czarne i białe) i leopardy. Poza nimi licznie występują zebry, żyrafy, hipopotamy, krokodyle, hieny i antylopy – m.in. gnu, springboki, blesboki, kudu, gemsboki, bushboki,  nhale oraz niezliczone gatunki ptaków – od wodnych takich jak m.in. gęsi, kaczki, ibisy, czaple, zimorodki, wężówki afrykańskie i kormorany, po ptaki drapieżne – sępy, orły, sokoły, jastrzębie, myszołowy i in. Ciężko niestety spotkać jest koty, gdyż prowadzą dość ukryty tryb życia – lwy, leopardy, gepardy i karakale. chwilę, żeby się tym zająć.

Nieduża odległość od Pretorii i Johannesburga – ok. 160 km, sprawia, że nie trzeba daleko jechać, aby mieć kontakt z prawdziwą, dziką przyrodą :)

Zdjęcia mówią same za siebie!

Burza gradowa, kameleony, weze i swinki miniaturki

Zaczelo sie juz w Zambii podczas mojej podrozy z Bulawayo. Pierwsze wiosenne burze – ulewa, blyskawice i grzmoty. Do Pretorii zawitalam w niedziele o 5 rano 2 pazdziernika. Cala niedziela okazala sie deszczowa i wietrzna, zas wieczor uraczyl nas burza gradowa dziesieciolecia. W Polsce nigdy czegos takiego nie widzialam. Warstwa lodu miala ponad 15 cm!

Od poniedzialku znow jestem w klinice. Kazdy dzien jest kolejnym wyzwaniem i nauka. Ostatnio do kliniki przychodzi sporo krolikow, zajmujemy sie ich sterylizacja i kastracja oraz stomatologia. W wyniku nieprawidlowej diety i zbyt miekkiego pokarmu krolicze zeby przerastaja ponad miare i wtedy zwierze potrzebuje korekcji zebow. Na szczescie zabieg jest szybki i nieinwazyjny.

Poza tym wsrod pacjentow jak zwykle pelno jest gadow – ostatnio kameleony, iguany i weze m.in. boa dusiciel oraz jadowity bananowiec bialowargi (a zdjeciu ten zielony). Ucze sie obchodzic z gadami, przede wszystkim z jadowitymi wezami. Nalzy zachowac szczegolna ostroznosc, zeby nie zostac ukaszonym, w zwiazku z czym uzywam najpierw specjalnego haka, ktorym przytrzymuje weza, a pozniej chwytam go zaraz za glowa tak, aby nie mogl ukasic. Problemy, z ktorymi przychodza weze to najczesciej odrobaczanie i  klopoty ze skora.

W tym tygodniu dr le Grange uczyl mnie jak zakladac dojscie do workow powietrznych u ptakow oraz jak poprawnie wykonywac tracheotomie, w zwiazku z tym, ze niedlugo na 30 Miedzynarodowym Kongresie Weterynaryjnym w Cape Town, RPA, bedzie omawial przypadki niewydolnosci oddechowej u ptakow. Lekcja okazala sie bardzo pozyteczna, gdyz nastepnego dnia musielismy wykonac taki zabieg na papudze zako.

Kolejnym pacjentem okazala sie ara zwyczajna, ktora pies pozabawil ogona podczas zabawy. Troskliwie zajelismy sie pacjentem i opatrzylismy rane usuwajac pozostale resztki pior, aplikujac antybiotyki i srodki przeciwbolowe.

Jak juz wiecie, kocham swinki. W kazdej postaci! I nie tylko bekon mam na mysli. I duze, i male i domowe i morskie :) Ostatnio pojawila sie u nas malenka swinka wietnamska, ktora musielismy zbadac, gdyz wlasciciel zaadoptowal ja od znajomych nie wiedzac o swinach zupelnie nic. Sporzadzilismy wiec swinkowa mleczna miksture dla prosiaczkow wietnamskich i nakarmilismy malenstwo. Ponizej podaje zasady karmiena prosiat:

250 ml pelnotlustego mleka krowiego

15 ml smietanki

15 ml proszku glukozowego

Karmic co 2 godziny, 10-15 % masy ciala na dobe, do ukonczenia 3 tygodnia zycia. Wydluzyc odstep miedzy karmieniami do 4  h po ukonczeniu 4 tyg, i do 6 h po ukonczeniu 6 tyg. Po tym czasie mozna zaczac suplementacje starterami dla prosiat.

Na koniec zdjecie z wycieczki do Tswaing Crater, ok 40 km od Pretorii. 220 tys. lat temu uderzyl w tym miejscu meteoryt o srednicy 50 m! To jedno z 4 takich miejsc na swiecie dostepnych do zwiedzania.

Rekin w Mozambiku, rzecz o goralkach i pyszczaki z jeziora Malawi


Po kilku dniach odpoczynku na plazy w Beirze, spacerach nad Oceanem Indyjskim i jedzeniu swiezych morskich ryb kupionych wprost od rybakow udalismy sie w dalsza droge, ktora wiodla do miasta Tete w centralnym Mozambiku. Tam przekroczylismy most na rzece Zambezi i skierowalismy sie w strone granicy z Malawi. Mielismy troche klopotow na granicy, gdyz nie chciano nam wydac wizy, stanelo wiec na tym, ze dostalismy swistek papieru, z ktorym w ciagu tygodnia musielismy sie udac do biura imigracyjnego w Lilongwe. Wprost z granicy w Mwanzie, gdzie spedzilismy noc udalismy sie do miasta Blantyre, gdzie czekal na nas bus do Monkey Bay.

Park Narodowy Jeziora Malawi liczacy niecale 94 km kwadratowe powstal w 1980 roku, zas w 1984 zostal wpisany na liste miedzynarodowego dziedzicstwa swiatowego UNESCO. Jest to pierwszy na swiecie park narodowy, chroniacy zbiornik wody slodkiej. W jeziorze Malawi zyje wiele endemicznych gatunkow ryb, zas jego brzegi zamieszkuje kilkaset gatunkow ptakow wodnych i nie tylko. Malawi (Niasa) jest jeziorem tektonicznym, ktorego wody sa podzielone pomiedzy trzy kraje – Malawi, Mozambik i Tanzanie. Otoczone jest przez gory dochodzace do 3000m! Jego dlugosc wynosi ok 550 km, zas szerokosc od 20 do 55 km, a powierzchnia wynosi 29 600 km², za spojemnosc 7200 mld m³ , co sprawia, ze jest to 3 co do wielkosci jezioro w Afryce, po jez. Wiktorii i Czad. Odkrywca dla swiata  Bay nad jeziorem Malawi. Niestety nie zdawalismy sobie sprawy, ze przebycie zaledwie niecalych 250 km zajmie nam caly dzien, wiec do celu dotarlismy dopiero wczesnymwieczorem. Ostatnie promienie slonca lapalismy jadac pick-upem po piaszczystej drodze z Monkey Bay do celu naszej podrozy czyli Cape Maclear polozonego w granicach Parku Narodowego Jeziora Malawi. Dla swiata zachodniego odkrywca  byl David Livingstone, ktory przybyl nad jezioro w 1859r.

Nad jeziorem spedzilismy 2 dni nurkujac z maska w jego cieplych wodach i obserwujac pod woda niezliczone, kolorowe pyszczaki. Mieszkalismy w bambusowej chatce nad samym brzegiem jeziora, a widoki, ktore mielismy z okna mozecie podziwiac na zdjeciach :) Raz jeszcze bylo nam dane spotkac   goralki, ktore sa najblizszymi krewnymi sloni.

Góralek przylądkowygóralek abisyński (Procavia capensis) – ssak z rodziny goralkowatych zamieszkujacy praktycznie caly kontynent afrykanski. Co ciekawe, o goralkach mozna przeczytac juz w Starym Testamencie. „Występujące aż cztery razy w Starym Testamencie słowo szaphan było tłumaczone jako jeż (Biblia Wujka), królik (Biblia Brzeska), a nawet borsuk. Od fenickiego, zlatynizowanego później i-szphan-im – ziemia góralków – wzięła swą
nazwę HiszpaniałacHispania.” (wikipedia)

Co ciekawe, mozg goralek wygladem przypomina mozg slonia, zas ich zoladek – zoladek konski. Tylne lapki przypominaja lapy tapira, zas gorne uzebienie przypomina zeby nosorozca, a dolne hipopotama. Ciaza u goralek trwa 7 miesiecy, samica rodzi 2-3 mlode, ktore rodza sie okryte futerkiem i z otwartymi oczami. Przecietnie goralki zyja ok 10 lat, osiagaja mase ciala ok 3-4 kg i dlugosc ok 40-55 cm.

Goralki zyja w stadach liczacyh ok 25 osobnikow, ktore podzielone jest na rodziny. Nie sa w pelni stalocieplnym izwierzetami, wiec musza wygrzewac sie w sloncu. Ich diete stanowia glownie trawy, ziola, mlode pedy i owoce oraz larwy i owady.

Ciekawa sprawa jest fakt, iz goralki produkuja hyraceum – bedacy meiszanina kalu i moczu, ktory zalega w ich siedliskach. Dziala ono jak fermonon, niemniej przez tysiace lat miszkancy Afryki i Bliskiego Wschodu stosowali je jako lek na konwulsje, padaczke i problemy kobiece. Hyraceum nazywane bylo czarnym kamieniem.

Po wspanialych kilku dniach na terenie Malawi, zalatwieniu formalnosci w Lilongwe, udalismy sie wszelkimi mozliwymi sposobami dalej w kierunku stolicy Zambii – Lusaki i dalej do slynnego Livingstone nad Wodospadami Wiktorii. Z Lilongwe to ponad 1200km, niemniej trase udalo nam sie pokonac w niecale 2 dni. W naszym tirze w pewnym momencie podrozowalo 12 Zambijczykow i my, zas czasem dane nam bylo jechac z rybami i kurczakami na otwartej pace samochodu w nocy. Gory na poludniu Malawi dochodza do 2200 m i uwierzcie, w nocy jest tam na prawde zimno! :)

Pingwiny i wieloryby na Przyladku Dobrej Nadziei – Cape Town i okolice


12 wrzesnia wieczorem przylecialam z Jo’burga na lotnisko w Cape Town, skad odebrala mnie ciocia Irma (krewna dr Francisa). Przez najblizszych pare dni zostaje u niej w pieknym domu w gorach w Stallenbosch (ok. 30 km od Cape Town), drugim najstarszym miescie RPA, stolicy winiarskiego regionu Cape Winelands.

Pogoda niestety, jak to na poludniu, jest bardzo kaprysna, wiec pierwszy deszczowy dzien spedzilam na spacerowaniu po Stallenbosch, zwiedzaniu okolicy, piciu pysznego wina z najlepszych winnic Cape (7 zl za butelke, tak tak! :) oraz przepysznej afrykanskiej kawy (4 zl za filizanke cappucino, tak tak! :).

Wczoraj zas skorzystalysmy z fantastycznej aury i wybralysmy sie na wycieczke samochodem dookola przyladka Cape. Po wyjechaniu z Cape Winelands, piekna droga wiodaca przez doliny porosniete krzakami winogron, przejezdzalysmy przez niezliczone urocze nadmorskie miejscowosci pelne surferow, ktorzy szaleli na wysokich falach prosto do Simon’s Town gdzie znajduje sie slynna kolonia afrykanskich pingwinow. Po milym spacerze i obserwacjach tych zabawnych nielotow udalysmy sie dalej poprzez Fish Hoek (gdzie podczas postoju na plazy udalo mi sie wypatrzyc w wodzie dwa wieloryby!, zas przy drodze pasly sie makaki) prosto do Parku Narodowego Gory Stolowej. Po dojechaniu na parking wspielysmy sie na latarnie na przyladku Cape Point aby podziwiac zapierajace dech w piersiach widoki olbrzymich fal rozbijajacych sie o wysokie klify. Niezliczone jaszczurki i ptaki wygrzewaly sie w cieplych promieniach wiosennego slonca. W drodze powrotnej skrecilysmy w kierunku przyladka Dobrej Nadziei, najbardziej na poludniowy zachod wysunietego punktu Afryki, gdzie pasly sie strusie oraz udalo mi sie sfotografowac dassie – czyli skaloszczura skalnego :) .

Po wizycie w parku narodowym obralysmy kierunek polnocny druga strona wybrzeza w strone Cape Town. Poprzez urokliwe zakatki Komettje i slynna droge Chapman’s Peak (najbardziej niebezpieczna i widokowa trasa w calej Poludniowej Afryce) przejechalysmy przez Haut Bay, gdzie kiedys mieszkala Irma wraz z rodzina. Zawitalysmy do portu, gdzie rybacy akurat karmili zyjace tam foki, pierwszy raz w zyciu widzialam wiec uchatki w ich naturaslnym srodowisku.

Poprzez Camps Bay przejechalysmy do Green Point, gdzie znajduje sie slynny stadion pilki noznej, gdzie odbywaly sie finaly pucharu swiata w zeszlym roku. Po przemilym spacerze i kawie w starej czesci Cape Town, wyjechaniu pod szczyt Gory Stolowej i podziwianiu widoku miasta o zachodzie slonca wrocilysmy do domu w Stallenbosch

Ponad 200 km trasy, niezliczone widoki, wspaniale zwierzeta w ich naturalnym srodowisku. wrocilysmy zmeczone, ale bardzo ucieszone, ze udalo nam sie tyle


zobaczyc i ze pogoda wyjatkowo dopisala. Wrazenia – bezcenne!

Tropienie zwierzat w Rietvlei Nature Reserve

W niedzielne poludnie, 11 wrzesnia wybralam sie z mama dra Francisa, rowniez dr weterynarii do odleglego o ok 30 km od centrum Pretorii rezerwatu przyrody Rietvlei. Powstal on w latach 30-tych na gorzystyh terenach niedaleko miasta. Zrodla Rietvlei zaopatruja Pretorie w ok 15% wody pitnej. Tereny rezerwatu licza ok 3800 hektarow i daja schronienie dla ponad 2000 osobnikow dzikiej zwierzyny lownej oraz kilkuset gatunkow ptakow. Tereny rezerwatu zamieszkuja m.in. gepardy, leopardy, bawoly i nozorozce biale, hipopotamy i krokodyle (niestety nie udalo mi sie zobaczyc zadnego z nich, gdyz najpewniej o tej porze dnia byly skryte w swoich kryjowkach). Jednak udalo mi sie sfotografowac m.in. zebry, springboki, blesboki, bushboki, strusie, gnu oraz przerozne male ptaki. Warto wspomniec, ze najlepszym okresem do obserowania zwierzat sa miesiace zimowe czyli od czerwca do wrzesnia, gdyz wtedy zwierzeta gromadza sie przy wodopojach, trawa jest bardzo niska i temperatura znosna. Miesiace letnie – styczen-kwiecien w RPA sa bardzo gorace (temperatura siega nawet 42 st!) oraz deszczowe. Zwierzeta wtedy wedruja na rozlegle pastwiska w poszukiwaniu zielonej trawy, co sprawia, ze rozpraszaja sie na bardzo duzych obszarach.

Pozegnania i papuzki

12 wrzesnia byl moim ostatnim dniem w klinice. Nadszedl w koncu czas sie pozegnac, nie obylo sie wiec bez lez, bo bardzo zwiazalam sie z ekipa ;) Po dwoch tygodniach ciezkiej pracy, niezliczonych przypadkow, zaawansowanych badan i diagnostyki czuje sie coraz pewniej w obowiazkach mlodego adepta sztuki weterynaryjnej. Egzotyczne zwierzaki, z ktorymi przyszlo mi pracowac przyniosly mi wiele odpowiedzi na nurtujace mnie pytania oraz uswiadomily, jak duzo jeszcze przede mna. Zdalam sobie sprawe, jak bardzo rozni sie weterynaria egzotycznych zwierzakow, od psow i kotow. Jak duzo pacjentow sie traci, jak trudne jest prawidlowe postawienie diagnozy i jak pozno dowiadujemy sie, ze z naszym podopiecznym dzieje sie cos nie tak.

Czas szybko zlecial, a nasze nimfy zaczely uczyc sie latac. Spojrzcie na zdjecie sprzed dwoch tygodni, gdzie siedza razem w koszyku – przez ten czas caly czas karmilismy je strzykawka (karmienie trwa ok 12 tyg.) – teraz zaczely same jesc, prawie calkiem sie opierzyly i radosnie skrzecza. Razem z dr Eliott wykonalismy badanie endoskopowe u papuzek, na podstawie ktorego okreslilismy ich plec. Mamy 2 samiczki i 2 samce :)

Nimfa (Nymphicus hollandicus) – to przedstawiciel rodziny kakadu zamieszkujacy kontynent australijski. Jest niewielka papuzka popularnie trzymana w domach, wystepuje w ponad 20 odmianach kolorystycznych! Zywia sie nasionami, owocami i pakami kwiatow. Samica sklada 2-5 jaj i wysiaduje je noca, zas dniem samiec. Mlode wylegaja sie po 18-20 dniach, zas opuszczaja gniazdo po 4 tygodniach. Sa przemilymi i towarzyskimi zwierzakami, chociaz mija troche czasu, zanim obdarza wlasciciela zaufaniem.

Na koniec zdjecie calej ekipy – od lewej dr Francois le Grange, ja (Natalia Strokowska), Carol – nasza urocza sekretarka, Maisie (pracownik techniczny) i dr Dorianne Eliott. Plus zdjecie uroczych zebr z weekendowego spaceru :)

Krolestwo surykatek, cesarka u owcy i brodaty smok

Przed weekendem przyszly na swiat droga cesarskiego ciecia dwa urocze baranki. Opiekujemy sie nimi troskliwie, gdyz mama nie chce karmic ich mlekiem.

Sobotni wieczor spedzilismy u Carol, sekretarki w klinice, ktora prowadzi przytulek dla zwierzakow w swoim domu. Po tradycyjnej poludiowoafrykanskiej kolacji – pieczona kura, ziemniakami, ryzem z warzywami, zakrapianej amarula (tradycyjny poludniowoafrykanski likier z owocow maruli) przeszlismy sie po jej posiadlosci.

W domu Carol mieszka piec kotow, piec psow, dwie surykatki, cztery kapucynki, dwa strusie emu oraz kilkadziesiat innych ezgotycznych ptakow. Podczas kolacji towarzyszyly nam surykatki, ktore donosnym szczekaniem domagaly sie swoich porcji kurczaka, zas emu odtanczyly dla nas przepiekny taniec, podskakujac i krecac piruety. Zerknijcie na zdjecie obok, nie zwazajac na moja glupkowata mine, nieprawdaz, ze imie Szatan, ktore nosi ten uroczy syjam, idealnie do niego pasuje? :)

Na koniec agama brodata (Pogona vitticeps)- bardzo powszechne zwierzatko trzymane w terrariach. Ta australijska jaszczurka osiaga ok 40-50 cm dlugosci, z czego polowe stanowi ogon,  zyje 11 lat. Zywi sie owadamii czesciami roslin. Dookola glowy i na grzbiecie wyrastaja u niej ostre luski tworzace kolczasta brode – stad angielska nazwa bearded dragon. Agama wystepuje w roznych domianach kolorystycznych, ma lagodne usposobienie i niewielkie wymagania bytowe, przez co jest chetnie trzymana w domach.

Wrzucam jeszcze kilka zdjec marmozetki – zobaczcie jka wyspecjalizowane ma dlonie i stopy oraz zwroccie uwage na ostre zeby, o ktorych wczesniej wspominalam. :)


a tutaj filmik z uroczymi surykatkami Carol:

Trening rottweilerow – dwa wspaniale psiaki – Tasha i Heagan

Kilka dni temu wybralam sie z Panstwem Le Grange (rodzice dr Francoi’sa) na trening z ich psami – Tasha i Heagan’em. Dotychczas bylam bardzo niechetnie nastawiona do rottwailerow, ze wzgledu na to, ze mamy w domu w Krakowie 13-letnia suke Kirke i jej charakter pozostawia wiele do zyczenia. Oczywiscie, jest bardzo posluszna i oddana – Mamie. Niestety, kiedy przychodza goscie, trzeba ja zamykac, bo jest dosc agresywna. Niestety, Kirke nigdy nie przeszla treningu posluszenstwa, a mysle, ze mogloby to wiele zmienic.

Bardzo zaskoczylo mnie, ze Tasha i Heagan sa tak pozytywnie nastawione do swiata i ludzi (w przeciwienstwie do Kirke). Pewnie dlatego, ze maja fantastyczny kontakt ze swoimi wlascicielami i co tydzien w weekendy trenuja. Poza podstawowymi cwiczeniami w stylu, waruj, daj glos itp. byly tez bardziej skomplikowane jak tor przeszkod, czy proba agresji i proba z uzbrojonym napastnikiem.

Podczas cwiczen zwierzaki wykazywaly ogromne posluszenstwo, a za kazde dobrze wykonane polecenie otrzymywaly nagrode. Zdaje sobie sprawe, ze praca z psami wymaga ogromnego nakladu czasu i wysilku, niemniej patrzac, na te dwa wspaniale psy bardzo ciesze sie, ze sa odpowiedzialni wlasciciele, ktorzy chca sie jej podjac.  Rottwailery bowiem to psy tyko dla ludzi o silnym charakterze i zdolnych do ciezkiej pracy.

Warto wspomniec, ze rottwailery to bardzo stara rasa zaliczana do typu molosowatych swoimi korzeniami siegajaca imperium rzymskiego. Psy te byly uzywane do pilnowania obozow rzymskich w podbitej Germanii. Rottweilery pilnowaly bydla, ktore bylo podstawa wyzywienia armii, a takze ciagnely ladunki zywnosci, broni i amunicji. Kiedys uzywane jako psy pasterskie, pozniej rzeznickie, zas w 1910 r. oficjalnie uznane zostaly za psy policyjne.

Obcy z buszu – czyli marmozeta bialoucha

Codziennie do naszej kliniki trafiaja bardzo ciekawi pacjenci, szczegolna osobliwoscia sa marmozety bialouche. W szpitalu zajmujemy sie ich kastracja i sterylizacja, ktora wyglada dokladnie jak u psa, leczymy je na roznego typu infekcje, oraz udzielamy porad odnosnie ich trzymania w domu i zywienia.

Marmozety za jednymi z najpiekniejszych zwierzat (oj wiem, ze sie rozczulam), ktore dotychczas spotkalam, dlatego chcialabym opowiedziec Wam o nich odrobine wiecej. Sa w RPA popularnymi zwierzakami domowymi, niemniej ich hodowla wymaga sporej wiedzy i przygotowania.

Marmozeta bialoucha, lub inaczej uistiti (Callithrix jacchus) to malenka malpka szerokonosa zaliczana do rodziny pazurkowcow zamieszkujaca deszczowe lasy Ameryki Poludniowej. Dorosle osobniki osiagaja 300-350 g, maja dugie, zwinne ogony i chwytne lapki. Na glowie posiadaja charakterystyczne biale kepki siersci za uszami, zas male sa calkiem szare.

Marmozetki posiadaja bardzo specyficzna diete. Poza owocami, roslinami i malymi zwierzetami (np. zaby, owady, piskleta) spijaja soki z naciec na drzewach, ktore wykonuja swoimi bardzo ostrymi zabkami.

Co roku samica wydaje 2 mioty od 1 do 4 mlodych, ciaza trwa 130-150 dni, a mlode sa karmione mlekiem przez ok. 100 dni. Marmozety na wolnosci zyja ok 9-10 lat, zas w niewoli nawet 15-17 lat.

Pomimo swojego uroczego wygladu i przyjaznych pyszczkow potrafia byc niezwykle agresywne i terytorialne. Nalezy obchodzic sie z nimi ostroznie, gdyz moga dotkliwie pokasac. Wolalam nie ryzykowac bliskiego kontaktu z ich ostrymi jak brzytwa zebami i uzywalam koca, aby je trzymac w rekach.

Na koniec wrzucam zdjecie malca, ktory wlasnie trafil do naszej kliniki w momencie, w ktorym konczylam ten post. Cudo! :)

Co robia tygrysy bengalskie w Afryce?

Sprowadzono je tutaj w polowie lat 90-tych, aby odtworzyc wymierajaca populacje. Tygrysy swietnie czuja sie na sawannie, gdyz afrykanskie warunki sa dosyc podobne do ich naturalngo srodowiska w Indiach. Obecnie tygrysy zyja w zamknietych rezerwatach, niemniej niestety coraz czesciej sa trzymane w niewoli przez prywatne osobe i sa przeznaczane na tzw. ‚cage hunting’. Najpierw tygrysy sa hodowane przez kilka-kilkanascie miesiecy w bardzo zlych warunkach, czesto sa nieodpowiednio karmione, ich utrzymanie jest traktowane calkowicie po kosztach, aby jak najwiecej zaoszczedzic. Kiedy juz podrosna sa przeznaczane na polowania, gdzie sa zabijane przez bogatych turystow z bardzo malej odleglosci. Ten proceder niestety cieszy sie coraz wiekszym powodzeniem, w zwiazku z tym, ze przynosi ogromne zyski dla hodowcow.

Wczoraj do naszej kliniki trafily dwie mlode samice tygrysa bengalskiego. Duzo czasu zajelo ich ujarzmienie, gdyz sa kompletnie dzikie i agresywne mimo swojego mlodego wieku. Ze wzgledu na to, ze byly bardzo zle zywione stwierdzono u nich mlodzienczy zanik kosci. W wyniku niedoborow wapnia i innych mineralow i witamin doszlo u nich do wydelikacenia koscca i w efekcie wielu zlaman. W szpitalu przeszly zabieg usuniecia kilku zlamanych zebow, a takze wykonano niezbedne badania krwi i moczu. Najblizsze miesiace samice spedza pod troskliwa opieka lekarzy w zoo w  Pretorii, gdzie beda dochodzic do siebie i przybierac na wadze.

Tygrys bengalski (Panthera tigris tigris) jest najliczniejszym podgatunkiem tygrysa i najwiekszym ze wspolczesnie zyjacych kotowatych. Ich naturalny zasieg wystepowania obejmuje lisciaste lasy i laki Indii, Bangladeszu, Nepalu, Bhutanu, a takze zachodnich Chin i Birmy. Wystepuja rozne odmiany kolorystyczne tygrysa od pomaranczowo-czarnej z czarnymi pregami, po odmiany bez preg, albinotyczne i melanistyczne. Co ciekawe, skora tygrysa rowniez jest pregowana.

Dojrzale samce osiagaja niecale 3 metry dlugosci wraz z ogonem przy masie ciala ok 220-230 kg, a samice 250 cm dlugosci przy masie ok 140 kg. Tygrysy sa zwierzetami terytorialnymi, co sprawia, ze w wyniku niszczenia ich naturalnych siedlisk liczebnosc ich populacji  spada z roku na rok. Obecnie sa wpisane na liste zwierzat zagrozonych wyginieciem.

Tygrysy poluja glownie noca, skradajac sie do ofiary od tylu. Poluja glownie na wieksze zwierzeta jak np. bawoly skaczac na nie z bliskiej odleglosci. Mimo swoich rozmiarow, sa praktycznie niewidoczne w trawie. Ciaza o tygrysa trwa ok. 15 tygodni, samica rodzi zazwyczaj od 2 do 4 mlodych, ktore przez pierwsze 10 dni sa slepe. Mlode ssa mleko matki przez 8 tygodni, zas 11 miesieczne tygrysy sa juz w stanie same polowac.

Alpaka – ni to wielbłąd, ni owca

W czerwcu do kliniki koni SGGW na Wolicy  zawitał nowy pacjent  o imieniu Miki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Miki nie był… alpaką! Trafił do nas z paskudnymi ranami gryzionymi szyi i piersi, jak się okazało, został zaatakowany przez psa i u nas miał przejść rekonwalescencję. W przerwie między zaliczeniami jeździłam do kliniki aby doglądać zwierzaka, pielęgnować jego rany a także zrywać dla niego pachnącą, zieloną trawę. W związku z tym, że temat alpak stał mi się bardzo bliski i szybko nawiązałam dobry kontakt z Mikim, postanowiłam przybliżyć Wam trochę to urocze zwierzę.

Alpaka (Vicugna pacos) jest bliską krewną lamy i wikunii, pochodzi z rodziny Camelidae, czyli wielbłądowate. Zamieszkuje tereny górzyste Andów (do 5000 m. n.p.m.!) głównie w  Peru (tam też mieszka wiekszosc pogłowia światowego i stamtąd pochodzi ok 80 % światowej produkcji wełny z alpaki), Chile, Boliwii, Ekwadoru. Dużymi producentami wełny, poza Peru,  jest też Australia i Wielka Brytania. Najcenniejszą wełną jest tzw. baby alpaca, czyli pierwsze strzyżenie mające długość do 15 cm, cena kilograma tej wełny dochodzi do 100 euro!

Po oswojeniu naturalnego lęku alpaki przed człowiekiem, stają się one wspaniałymi towarzyszami. Ze względu na ich spokojne usposobienie znajdują swoje zastosowanie w tzw. alpakoterapii – pomagają dzieciom m.in. z ADHD, zespołem Downa, porażeniem opon mózgowych a także osobom starszym, przeżywającym traumy i in.

Alpaki występują w wielu odmianach kolorystycznych, od białej, poprzez płową, brązową, do czarnej. (w Chile wyróżnia się 52 odmiany kolorystyczne!) Alpaka ma niewielkie wymagania pokarmowe, mimo, że jest większa od owcy, wystarczy jej połowa jej porcji. Ma bardzo wydajny układ pokarmowy złożony z 3 żołądków. Żywi się trawą i sianem, można podawać jej też tłuczony owies i jęczmień a także marchew i jabłka. Ciąża alpaki trwa ok. 345 dni, rodzi się najczęściej jedno młode. żyją ok 20 lat.

Istnieją dwie rasy/odmiany alpak – huacaya i suri, które różnią się od siebie rodzajem okrywy włosowej. Włosy suri dorastają nawet do 50 cm! Z wełny alpak produkuje się wysokiej klasy swetry, szale, koce, poncza oraz inne części garderoby.

Dużo zdrowia Miki! Czyż nie jest piękny? :)

natalia strokowska

Mops – cesarski intelektualista

Podczas jednej z rowerowych przejażdżek po Kopenhadze spotkałam przemiłą Dunkę  z jej małym przyjacielem mopsem w rzadszym, czarnym ubarwieniu. W związku z tym, że jestem wielką fanką molosów i radością napawa mnie ich wesołe chrumkanie, postanowiłam przybliżyć Wam bliżej jedną z moich ulubionych ras psów, która swoimi korzeniami sięga nawet 1000 lat wstecz.

Mops jest zaliczany do sekcji psów do towarzystwa z grupy molosowatych. Rasa ta powstawała od ponad 1000 lat na Dworze Chińskim, gdzie mopsy była traktowane jako zwierzęta do towarzystwa, a także do informowaniu o przybyciu wroga na dwór. Jednak do XIX wieku mopsy mogły być hodowane wyłącznie przez przedstawicielu dworu, zaś ich hodowla poza murami pałacu była karana śmiercią. Mopsy przedostały się jednak do Wielkiej Brytanii w wyniku kontaktów handlowych z Chinami i bardzo szybko stały się pożądanymi czworonogami na salonach angielskich.

XX wiek i rewolucja kulturowa w Chinach przyniosła tragiczne wydarzenia nie tylko dla społeczeństwa chińskiego, ale też dla mopsów. W wyniku rozkazu Mao wybito 90% populacji, przetrwały tylko psy z miast kolonialnych. Mopsy zaczęto uważać za psy burżuazji a za ich trzymanie w miastach naliczano wysokie opłaty.

Mopsy mają krępe ciało i kwadratową, tępą kufę. Najczęstsze umaszczenie to piaskowe z czarną maską, niemniej dopuszczalne są też barwy czarna, srebrna i płowa. Mopsy mają fantastyczny, towarzyski charakter, są kontaktowe i wesołe, niemniej źle znoszą długotrwałą rozłąkę z właścicielem. Są posłuszne i oddane, świetnie nadają się do trzymania z dziećmi.

Ze względu na niewielkie wymagania tych małych molosów, nadają się one do trzymania w małym mieszkaniu. Nie potrzebuje dużo ruchu, jednak uwielbia zabawę i przytulanie. Latem należy uważać, gdyż krótka kufa predysponuje mopsy do chorób układu oddechowego, zatem w gorące dni należy zapewnić im cień i stały dostęp do wody. Inne problemy mopsów dotyczą oczu, które są dość wyłupiaste, co sprawia, że są narażone na ich uszkodzenie oraz fafli na pyszczku, które należy regularnie czyścić, gdyż może dojść do grzybicy.

Te fantastyczne pieski są idealnymi kompanami do towarzystwa i zabawy. Za każdym razem, kiedy je widzę nie mogę się oprzeć i podchodzę, głaszczę, rozmawiam z właścicielem. Czy te oczy mogą kłamać? :)

natalia strokowska

Belgian Blue czyli krowa mutant – wycieczka do krajów Beneluksu, maj 2011


Jak to zwykle bywa podczas objazdowej wycieczki – pobudka wcześnie rano, śniadanie, cały dzień zwiedzania, późna kolacja, nocleg. Poza najpiękniejszymi miejscami  Luksemburga, Belgii i Holandii, uroczymi miastami – Gandawą, Brugią, Brukselą, Amsterdamem, Luksemburgiem, Hagą, terenami Waterloo, skansenami, muzeami i fantastyczną architekturą, mieliśmy również czas podczas spacerów przyjrzeć się trochę bliżej przyrodzie.

Obszary krajów Beneluksu są najgęściej zaludnionymi terenami Unii Europejskiej. Krajobraz praktycznie całkowicie przetworzony jest pod uprawy, hodowle zwierząt i obszary miejskie. W związku z intensywną wycinką lasów ze zwierząt dzikich dominują tutaj sarny, lisy, zające, małe gryzonie oraz dzikie ptactwo. Tereny te są bardzo bogate w zbiorniki wodne, oraz, szczególnie Holandia, w kanały,  co sprzyja gniazdowaniu ptaków wodnych – licznych gatunków kaczek, rybitw, nurów, perkozów, czapli i wielu wielu innych.

Podczas przemierzania tych krajów, a szczególnie Belgii, moją uwagę zwróciły zwierzęta pasące się na pastwiskach – krowy i konie. W północnej Holandii tzw. Fryzji – piękne kare konie fryzyjskie, zaś w Belgii i na południu Holandii – krowy mięsne rasy Belgian Blue. Zupełnie niespotykane w naszym kraju, słynącym raczej z mlecznych holsztyno-fryzów, niż ras mięsnych, dlatego skupię się na nich chwilę dłużej.

Rasa belgijska niebieska (fr. Race de la Moyenne et Haute Belgique), jest znana z miesa o wybitnych walorach smakowych oraz tzw. „podwójnego umięśnienia”. Ich nazwa pochodzi od typowego dla nich ubarwienia, jednak może zmieniać się od niebieskiej, poprzez srebrną aż do czarno-białej.

Belgian Blue posiada naturalną mutację genu, który koduję strukturę miostatyny, czyli białka będącego budulcem tkanki mięśniowej. Owa mutacja prowadzi do przerostu mięśni i ograniczenia rozrostu tłuszczu, co jest bardzo pożądaną cechą hodowlaną, gdyż prowadzi do uzyskania smacznego i chudego mięsa.

Niestety w związku z bardzo dużą masa urodzeniową cieląt i stosunkowo wąskim kanałem rodnym u krów, młode przychodzą na świat praktycznie tylko za pomocą cesarskiego cięcia, co skraca znacznie czas eksploatowania matek. Usposobienie krów Belgian Blue jest łagodne i spokojne, nazywane są one przez to łagodnymi olbrzymami, gdyż nawet wielkie, kilkuset kilogramowe byki są powolne i ocieżałe.

Rasa ta powstała w środowej Belgii w XIX wieku z krzyżowania lokalnych krów z rasą Shortorn z Wielkiej Brytanii. Aktualny pokrój rasy powstał w latach pięćdziesiątych.

Bizon i T-Rex – świnki dwie

Zwierzęta goszczą u nas odkąd tylko sięgam pamięcią. Od kilku lat w naszym domu w Krakowie lokatorami są dwie urocze świnki morskie Bizon i T-Rex. Są ulubieńcami naszej rodziny rozpieszczanymi świnkowymi przysmakami i przytulaniem. Mimo, że są to dwa samce, wychowują się razem od małego, w związku z czym nie są względem siebie agresywne. W związku z tym, że są to świnki rasowe (tak tak, świnki morskie też mają swoje rasy),  chciałabym krótko przybliżyć ich charakterystyczne cechy.

Świnka morska jest niewielkim gryzoniem pochodzącej z Ameryki Południowej, zamieszkująca tereny Peru, Paragwaju i Brazylii. Udomowiona została przez Inków, którzy hodowali je dla mięsa i czcili świnkę jako bóstwo. Świnki dzikie do dzisiaj zamieszkują górzyste tereny Andów, jednak różnią się wyglądem od tych domowych. Są większe, zaś ich szara sierść nazywana jest aguti. Do Europy świnki przybyły tuż po odkryciu Ameryki. Mają towarzyskie i ciekawskie usposobienie i  żyją stosunkowo długo jak na gryzonie 8-10, a nawet 12 lat! To sprawia, że są chętnie hodowane w domu i dają wiele radości swoim właścicielom.

Bizon, czyli świnek szary, to osobnik rasy Sheltie. Ma długie, srebrne aksamitne włosy, które bardzo szybko rosną – ok. 2,3 cm na miesiąc!  Zaś T-Rex jest osobnikiem  rasy CH Teddy – jego futerko jest zmierzwione, czarno-białe i lekko karbikowane. Obie te rasy wymagają pielęgnacji sierści, aby zapobiec jej kołtunieniu. Co miesiąc przechodzą kąpiel i strzyżenie a także obcinanie pazurków.

Świnki nie są wybredne – ważne aby ich podstawa żywienia była dobrze zbilansowana karma – osobiście polecam Cavię Nature firmy Versele Laga. Ważne, by miały nieograniczony dostęp do wody i sianka. Dodatkowo moje świnki uwielbiają pietruszkę, mlecze, trawę, sałatę, arbuza, marchew, jabłka i ogórki. Wystarczy co tydzień wymieniać ściółkę w klatce i codziennie zapewnić odpowiednią dawkę przytulania! Polecam świnki wszystkim miłośnikom gryzoni – są bardzo przywiązane do właściciela, łatwo nawiązują kontakt i reagują na jego głos.

Turystyka konna w Bieszczadach – szlak Bukowego Berda i wizyta w Stajni Zachowawczej Konia Huculskiego w Wołosatem

Na początku sierpnia postanowiłam wybrać się w Bieszczady, pogoda nie zapowiadała się najlepiej, niemniej miałam przemożną potrzebę wydostania się z miasta. Umówiłam się z koleżanką Agą ze studiów w Sanoku i dalej razem pojechałyśmy do Ustrzyk Górnych, skąd rozpoczęłyśmy naszą wyprawę. Szlaki były wyjątkowo rozmoknięte, nogi grzęzły w błocie po kostki, wieczorem deszcz mocno zacinał, ale nie odstraszyło to nas od przebywania najpiękniejszych szlaków Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Trzeciego dnia wyprawy, po wcześniejszym przejściu trasy Bukowego Berda wybrałyśmy się do Zachowawczej Hodowli Konia Huculskiego w Wołosatem. Wołosate jest maleńką osadą na samym południu kraju, dokładnie na końcu ‘ogonka’ Polski, dalej już jest tylko granica z Ukrainą. Od wielu lat marzyłam o konnej wyprawie w góry i zmierzeniu się z  trudnymi szlakami Bieszczad i wreszcie nadarzyła się ku temu okazja.

Stadnina została założona w 1993 roku, zaś klacze zostały zakupione z państwowej stadniny w Gładyszowie i z hodowli prywatnych. Celem hodowli jest utrzymanie w Polsce hodowli koni huculskim poprzez dokładną selekcję i dobór materiału zarodowego. Stadnina w Wołosatem posiada klacze reprezentujące 5 rodzin, z 14 hodowanych na terenie naszego kraju. Aktualnie w stadninie przebywają dwa licencjonowane ogiery SZPAK i ORKAN-W. Konsekwencja pracy hodowlanej doprowadziła w ostatnich latach do tego, iż źrebność klaczy utrzymuje się na poziomie 100%!

Co roku od lutego do maja przychodzą na świat źrebięta. Wiosną hucuły wypędzane są na łąki, gdzie przebywają ze swoimi młodymi. W tym czasie
młode konie przyuczane są do pracy pod siodłem. Od lata do późnej jesieni stado hodowlane przebywa na pastwiskach, zaś konie pracujące pod siodłem i w bryczkach pozostają w stajniach. Jesienią, gdy źrebięta ukończą 6 miesięcy życia, odsadza się je od matek. Klaczki pozostają w stadninie, zaś ogierki wypędzane są na rozległe pastwiska w dolinie górnego Sanu. Zimę hucuły spędzają na wybiegach, gdzie dokarmiane są sianem zbieranym z urodzajnych łąk Parku Narodowego. Odchowane w takich warunkach konie nadają się do wszechstronnego użytkowania, są bardzo wytrzymałe i odporne na niekorzystne warunki pogodowe.

W Bieszczadzkim Parku Narodowym jest ponad 150 km szlaków konnych. Trasy są bardzo zróżnicowane, niemniej bieszczadzki krajobraz wymaga od jeźdźca przynajmniej umiejętności na poziomie średniozaawansowanym. Niektóre fragmenty szlaków wiodą strumieniami, dolinami rzecznymi, inne szczytami grani, a jeszcze inne poprzez mokradła, strome zjazdy i podjazdy oraz podmokłe łąki.

Po wyczyszczeniu i osiodłaniu klaczy o pięknej nazwie Obietnica, z którą przyszło mi tego dnia pracować, byłam pełna nadziei na fantastyczną jazdę. Urocza, ciekawska trzylatka już rwała się do pracy. Po wyruszeniu z ośrodka i pokonaniu rwącego potoku wjechałyśmy w gęste zarośla barszczy i skrzypów. Obietnica zwinnie pokonywała błotniste grzęzawiska i strome ścieżki. Po godzinnej przeprawie przez haszcze i mokradła wyjechałyśmy w końcu na piękną łąkę, z której rozpościerał się olśniewający widok na Bukowe Berdo i Tarnicę oraz ukraińską część Bieszczad. Trasa wiodła dokładnie wzdłuż granicy, aby później odbić z powrotem do doliny Wołosatego.

Konie huculskie są doskonale przystosowane do życia w tym trudnym terenie, gdzie zimą temperatura sięga -30 stopni. Cechuje je krępa budowa ciała, niewielki wzrost – ok. 140 cm w kłębie, duża odporność na choroby, wielka żywotność i wytrwałość oraz pogodne usposobienie. Kończyny hucułów są mocno umięśnione i suche, zaś tułów szeroki i silne. Kopyta tych koników są jakby odlane ze stali – bardzo twarde i odporne na wszelkie urazy. Umaszczenie hucułów jest najczęściej gniade, myszate i kare, ale zdarzają się też osobniki bułane i srokate. Zdarza się też, że na ich grzbiecie występuje pręga.

Po kilku godzinach spędzonych w siodle byłyśmy z koleżanką zachwycone umiejętnościami i wytrzymałością hucułów. Przyznam, że nie doceniałam wcześniej tej rasy do czasu, aż nie wybrałam się w trudne tereny Bieszczadzkiego Parku Narodowego, gdzie pokazały w pełni na co je stać. Polecam wszystkim entuzjastom hippiki i turystyki górskiej, aby zawitać do hodowli w Wołosatem, gdzie można odkryć nowy rodzaj obcowania z końmi, jaką jest turystyka konna.

natalia strokowska

więcej na temat stadniny w Wołosatem znajdziecie na stronie Bieszczadzkiego Parku Narodowego

Gadające żako – „Daj buziaczka!”

Ostatnio przyjaciel podrzucił mi na osłodę filmik z youtube, którego głównym bohaterem jest mówiący żako Arturek. Film bawi do łez, za co serdecznie gratuluję właścicielowi i autorowi filmiku. Widać, że Pan włożył wielki trud w naukę Artura, a milusiński jest bardzo mocno z Panem związany.

Jako wielka entuzjastka zwierząt, szczególnie tych egzotycznych, postanowiłam się czegoś więcej o żako dowiedzieć. Te długowieczne papugi dożywają nawet 50 lat, co sprawia, że mogą być wieloletnimi towarzyszami rodziny.  Cechuje je ponadprzeciętna inteligencja i umiejętność powtarzania słów, są wstanie zapamiętać nawet 5000 wyrazów. Tak naprawdę najlepsze w ‚mówieniu’ są gwarki, gdyż najwierniej naśladują odgłosy i mowę ludzką, niemniej to żako mają zdolność ‚pojmowania’ sensu wypowiadanych słów, i jak pokazuje filmik, potrafią wchodzić w interakcję z właścicielem.

Żako (Psittacus erithacus), czyli inaczej papuga szara, jak nazwa wskazuje posiada szare upierzenie, zaś jej ogon, zależnie od podgatunku jest czerwony, lub brązowy. Bardzo trudne jest rozróżnienie płci, w związku z czym, zalecane w tym celu są badania DNA. Żako zamieszkuje tereny Afryki równikowej, od Sierra Leone po Tanzanię i Kenię. Jest roślinożerna, jej dietę stanowią głównie owoce i orzechy oraz liście drzew. Zamieszkuje lasy i zarośla, gdzie buduje gniazda w szczelinach drzew. Samica składa zazwyczaj od 2 do 4 jaj, które wysiaduje aż do wylęgu młodych po 21-30 dniach. Żako są troskliwymi rodzicami, oboje karmią młode i sprawują opiekę nad gniazdem. Występują dwa podgatunki żako: żako mniejsza (ok. 30 cm) i żako większa (ok. 33 cm).

Ze względu na pogodne usposobienie żako, ich ciekawość do świata oraz wielkie przywiązanie jakie żywią do swojego właściciela są one cenionymi zwierzętami domowymi. Są odporne na spadki temperatury nawet do zera stopni, łatwo się adaptują i nie mają dużych wymogów bytowych, jeśli tylko zapewni im się dzienną dawkę ruchu. Niestety żako są dość kosztowne, zależnie od sklepu ich cena waha się od 2 do 3 tys. złotych. Niemniej zważywszy na długowieczność tych zwierząt oraz radość, jaką daje obcowanie z tymi sympatycznymi papugami, cena staje się absolutnie do zaakceptowania.

natalia strokowska

Shiba Inu czyli pies z zarośli

Pierwszy raz spotkałam się z nim w marcu tego roku w Kopenhadze i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Żeby tego było mało, prowadziła go na smyczy rodowita Japonka. Shiba Inu – czyli po japońsku mały pies, lub pies do polowań w zaroślach. Rasa ta zaliczana jest do szpiców azjatyckich w typie pierwotnym, jest bliskim krewnym Akity, Hokkaido, Shikoku i Kiusiu. Uznawany za jedną z najstarszych ras japońskich.

Shiba pochodzi z górzystych rejonów u brzegu Morza Japońskiego, gdzie był wykorzystywany do polowań w zagajnikach na ptactwo i drobnego zwierza. Na przełomie XVIII/XIX wieku spopularyzowano myślistwo w Japonii i nadano mu rangę sportu i powszechnie zaczęto krzyżować Shibę z seterami i pointerami sprowadzanymi z Anglii. Doszło do tego, że już w latach 20. XIX wieku czystej krwi Shiba stał się wielką rzadkością. Podjęto wiele działań mających na celu ochronę tej rasy i po wielu wysiłkach w 1934 roku określono ostatecznie wzorzec tej rasy, zaś trzy lata później w 1937 roku Shiba został mianowany japońskim pomnikiem przyrody i w swojej praktycznie niezmienionej formie przetrwał do dziś.

Shiba jest najmniejszą japońską rasą – waży ok. 10 kg i mierzy ok. 40 cm w kłębie i jest uznawany za nr 1 jeśli chodzi o psy do towarzystwa. Charakterystyczny dla szpica zakręcony ogon nadaje mu zabawny wygląd. Występuje w kilku odmianach kolorystycznych: rudej, czerwonej, czarnej podpalanej, złotej i sezamowej. Jego sierść jest krótka, twarda i prosta. Ma miękki i puszysty podszerstek, zaś włos na ogonie jest dłuższy niż na
reszcie ciała. Cechuje go wspaniały spokojny charakter i łatwość w tresurze. Mimo, że jest psem łagodnym, będzie bronić swojego pana i okazywać mu wierność i zaufanie.

Skośne oczy Shiby przypominają o jego azjatyckim pochodzeniu, trójkątne małe uszy nadają mu wygląd pluszowego niedźwiedzia. Mocna, krępa i silna sylwetka sprawia, że jest to pies wyjątkowo wytrzymały, zaś grube futro chroni go przed mrozem. Idealna proporcja wysokości do długości to 10:11. Shiba porusza się lekko i dynamicznie, mimo, że spokojny, należy prowadzić go na smyczy, gdyż należy pamiętać o jego myśliwskim rodowodzie. Problemy, które mogą spotykać Shiby to choroby oczu, dysplazja stawów biodrowych, oraz wodopiersie.

Wszystkie te cechy sprawiły, że będzie to mój idealny kompan zarówno w życiu, jak i w podróży. Dodatkowym atutem są jego niewielkie rozmiary, co sprawia, że można go praktycznie wszędzie ze sobą zabrać. Ech, niech tylko skończę studia…
 natalia strokowska
źródło zdjęcia: klub.pies.pl
tekst na podstawie strony hodowli http://www.shiba.inus.pl oraz wikipedii